NIEKTÓRE GŁUPSTWA ZAĆMIONEGO PRAWEGO OKA

Przedruk z Numeru 48 Ter. Pr.

    PRZEZ trzy następujące po sobie większe złudzenia, nic wspominając o mniejszych, J.F. Rutherford starał się pociągnąć uczni za sobą (Dziej. Ap. 20:29, 30). W lecie w roku 1917 był mocno zaniepokojony z powodu kłopotów w towarzystwie powstałych po całym świecie, które stara się obecnie albo ignorować lub błędnie przedstawiać, jakoby działo się to w roku 1918. Obiecywał braciom że jeżeli tylko "wejdą do woza," potwierdza i poprą jego plany, to mieli do 27 marca 1918 roku - na Wielkanoc - być "zabrani do nieba." Gdy mu się to nie udało, twierdził, że to było datą zamknięcia drzwi do wysokiego powołania; lecz niestety, ponieważ wielu przychodziło do prawdy i chcieli należeć do wysokiego powołania, starał się wymyślić inne drzwi, takie które za popchnięciem otwierają się w obie strony i przez które mogliby wejść ci wszyscy nowi przybysze, którzy pragną wejścia. Drugie wielkie złudzenie przez które starał się znowu pociągnąć uczni za sobą rozpoczęło się w roku 1918, hasłem że po roku 1925, "miliony z obecnie żyjących nigdy nie umrą", a przez wypełnienie przepowiedni powrotu Starożytnych Świętych spodziewano się potwierdzenia propozycji o milionach. Lecz niestety, i to mu się nie udało, bo miliony po tym czasie umierały w dalszym ciągu i Kościół jeszcze był w ciele, a Starożytni Święci nie powrócili, pomimo jego twierdzenia sprzeciwiającego się oponentem, którzy stanowczo twierdzili, że ci nie powrócili i nie ukrywali się w jakimś skrytym miejscu w Palestynie.

    Kilka lat przed rokiem 1925 pisaliśmy w naszym piśmie, że gdy rok 1925 dowiedzie, że jego twierdzenie o milionach było złudzeniem, on aby odwrócić uwagę od nieudanego drugiego złudzenia, będzie się starał podsuwać dalsze złudzenia, aby tylko utrzymać uczni przy sobie. Teraz to trzecie wielkie złudzenie - jak przepowiedzieliśmy, jest twierdzeniem że żniwo zaczęło się w 1918 i trwa dotąd to złudzenie jest największym i najgorszym ze wszystkich trzech złudzeń. Gdyby to miało być prawdą, to brat Russell byłby jednym z największych religijnych zwodzicieli, jacy kiedykolwiek powstali w ciągu Wieku Ewangelii, ponieważ jego złudzenie wymaga odrzucenia niemal wszystkich proroczych pism naszego Pastora, wiele jego nauk i prawie wszystkie jego dzieła, jako złudzenie Pastora Russella.

    Zwracamy szczególną uwagę na zasadę, którą J.F. Rutherford w jego grudniowych artykułach ogłasza względem Czasu końca i dni Danielowych i tym sposobem daje upust mnóstwie błędów, dając przez to szatanowi podatni grunt do odrzucania takich nauk z pism Pastora Russella które mu się nie podobają; jego twierdzenie, że Czas Końca jest tym samym czasem co Czasy Pogan, i że dlatego, Pańskie specjalne Prawdy dla Jego ludu w Jego wtórej obecności nie mogły być przed rokiem 1914 jasno widziane. Ta zasada jest właśnie powodem mnóstwa błędów w ostatnich Strażnicach, a każdy następny numer Strażnicy zawiera w sobie więcej błędów, aniżeli poprzedni.

    W 2 liście do Tym. 3:1-9 św. Paweł mówi o Janesie i Jambresie, jako typy na odstępczych nauczycieli ostatnich dni dnia Parousii i dnia Epifanii. Fakty dowodzą, że Jannes ciemięzca wyobraża przesiewaczy, którzy w dniu Parousii zwiedli Klasę wtórej śmierci przez pozaobrazowe czary - złudzenia; i że Jambres - buntownik - wyobraża tych przesiewaczy którzy w Epifanii zwodzą Wielkie Grono pozaobrazowymi czarami - złudzeniami (2 Tes. 2:9-11). Po opisaniu ich bezbożnych charakterów i dzieł Św. Paweł mówi (w. 9), że głupstwo ich będzie jawne wszystkim poświęconym braciom. J.F. Rutherford jest głównym członkiem jednej części pozaobrazowego Jambresa ludu w Prawdzie, druga część pozaobrazowego Jambresa znajduje się w nominalnym Kościele, tak jak były w Parousii dwie części pozaobrazowego Jannesa. W tym przeglądzie niektórych jego ostatnich złudzeń udowodnimy, że nie tylko są błędne, lecz wykażemy ich "głupstwo". Dlatego zatytułowaliśmy ten artykuł: "Niektóre Głupstwa Zaćmionego Prawego oka", zgodnie z 2 Tym. 3:9 i Zach. 11:15-17, które odnoszą się do niego, pierwsze wskazuje na klasę, której on jest głównym wodzem między ludem w Prawdzie, drugie wskazuje na niego jako jednostkę. Błędy które przeglądamy są tak liczne, że nasze zbijania i wyjawienia takowych muszą z konieczności być zwięzłymi jeżeli to pragniemy uczynić w jednym wydaniu.

    Obecnie jego poglądem jest, że od roku 1918 rozpoczęła się nowa działalność dyspensacyjna, którą on teraz nazywa pracą, Elizeusza. Dowodzi on, że Eliasz nie wyobraża już więcej klasy lecz rzekomo pracę do roku 1918, a Elizeusz nie klasę lecz pracę od roku 1918. W angielskiej Strażnicy z lutego 1918, jest nadmienione, że przy rozdzieleniu w roku 1917, zwolennicy Towarzystwa byli pozafiguralnym Eliaszem, a opozycja pozafiguralnym Elizeuszem. Przypominamy, że w pierwszym numerze ang. Ter. Prawdzie z roku 1918 udowodniliśmy, że takie rozumowanie było sprzeczne z faktami, które udowadniały przeciwnie, a mianowicie, że raczej zwolennicy Towarzystwa, którzy otrzymali pozafiguralny płaszcz po rozdzieleniu musieli być pozafiguralnym Elizeuszem.

    Aby uniknąć tego wniosku, po sześciu tygodniach odrzucił tłumaczenie brata Russella, które potwierdzało nasz pogląd, a wystąpił z nowym poglądem t.j., że Eliasz wyobraża głowę (wodzów Towarzystwa), a Elizeusz ciało (zwolenników Towarzystwa). Sześć tygodni później po naszym ogłoszeniu i pobiciu tego poglądu wprowadził on trzeci nowy pogląd t.j., że Eliasz wyobraża Maluczkie Stadko do roku 1918, a Elizeusz Maluczkie Stadko od roku 1918. Po naszym pobiciu i tej jego myśli, zmienił znowu pogląd, a podał czwarty nowy pogląd, że Eliasz nie wyobraża klasy, lecz pracę do roku 1918, tak i Elizeusz nie wyobraża klasy lecz pracze od roku 1918. W żadnym razie nie mógł on zharmonizować tego faktu ze swoim trzecim i czwartym poglądem, że przecież Elizeusz był z Eliaszem przed ich rozdzieleniem, jakżeż ma to przedstawiać rzekomą zmianę w roku 1918 z obrazu Eliasza na obraz Elizeusza - obecnie nazywaną pracą. Możemy jeszcze nadmienić, że gdy daliśmy dowód, że wierny i roztropny sługa był jednostką, a był nią brat Russell, to i zły sługa musi być jednostką, a jest nią J.F. Rutherford, zaraz zmienił swój pogląd, dowodząc że wierny i roztropny sługa jest klasą "jego ostatkiem", wobec tego i zły sługa musi być klasą do której należą, według jego zdania, wszyscy ci z ofiarowanych, których on nazywa "opozycją". Gdy znów daliśmy dowód, że od r. 1914 znajdujemy się w Epifanii i że dlatego ka-płaństwo ma teraz czynność nad Kozłem Azazela, on, aby ujść tych dowodów, które wskazywały, że jego stronnicy są częścią tego Kozła, musiał z konieczności zmienić naukę, dowodząc że nowa praca dyspensacyjna zaczęła, się dopiero w r. 1918 i że tą pracą jest żęcie Wieku Ewangelii. Powyższe dowodzi, że każde wykazanie jego społeczności i identyczności ze złem zmusiło go do zaniechania dawniej wyznawanej Prawdy a do wprowadzenia błędu w miejsce tejże, w tym celu, aby uniknąć dowodu jego właściwego stanowiska i pracy między ludem Bożym, a to samo jest pewnym dowodem jego głupstwa, z którego nie może się tłumaczyć.

BRYZGANIE BŁOTEM - NIE ŚWIATŁEM BŁYSKAWICY

    Obecnie on uczy, że od roku 1918, a szczególniej od 1922, a najszczególniej od 1926 nadchodzi wielki postęp w rozwijaniu prawd wykazywanych przez Towarzystwo, jako rzekomą Boską organizację. Twierdzi on, że to dzieje się z powodu przyjścia naszego Pana do swej świątyni w roku 1918 dla wypróbowania ludu swego. Na dowód tego podaje Mal. 3:1-3. Ten ustęp uczy rzeczywiście, że nasz Pan przy Jego wtórej obecności miał przyjść do swej Świątyni (prawdziwego Kościoła) i próbować go. Lecz ten ustęp pokazuje, że ta próba zaczęła się już rychło w Parousii (kto będzie mógł znieść dzień przyjścia Jego? Parousia była dniem Jego przyjścia) i że wchodzi daleko w Epifanię (a kto się ostoi gdy się On okaże? literalnie objawi - zepifanuje - t.j. kto utrzyma stanowi-sko wysokiego powołania podczas Epifanii?). Próby w Parousii odłączały klasę wtórej śmierci od tych, którzy zatrzymali Ducha Św., jak brzmi pytanie: "Kto będzie mógł znieść (wytrwać i utrzymać się jako Nowe Stworzenie)?" Próba odbyła się podczas pięciu przesiewań żniwa, począwszy z pierwszym w roku 1878. (1 Kor. 10:1-14). Próby zaś w Epifanii decydują, kto zatrzyma swoje stanowisko (Rzym. 5:2) w wysokim powołaniu i kto odpadnie od takowego do Wielkiego Grona, jak pytanie mówi: "Kto się ostoi?" Ta próba odbywa się przez szóste przesiewanie w Epifanii. (2 Tym. 4:1). Więc Mal. 3:2 dowodzi, że przyjście Pana do Swego Kościoła, aby go próbować, odbyło się w roku 1874, na początku dnia Jego przyjścia, i dlatego zbija wyraźnie pogląd, że to wypełniło się w roku 1918. Dlatego począwszy od roku 1874, chwalebna Prawda miała być szczególnie rozwiązywana, a nie od roku 1918, 1922 i 1926. A rzeczy, które J.F. Rutherford wywodzi, sprzeciwiają się coraz to więcej rzeczywistym Prawdom Parousii i Epifanii i muszą być błędem a nie prawdą błotem a nie światłem. Takowe są gorsze od symbolicznej mętnej wody i ponieważ w ostatniej Prawda przewyższa błąd, gdy zaś w jego nowych poglądach błąd bardzo góruje nad Prawdą. Dlatego podaje symboliczne błoto, którym pryska czystą i zadawalniająca serca Prawdę.

    Mówi bardzo wiele o świetle błyskawicy wychodzącym z Kościoła - a o swoich naukach jakoby były oświeceniem od Pana. Biblia nigdzie nie mówi, że światło błyskawicy wychodzi z Kościoła. Taka figura byłaby błędną u samej podstawy figury; ponieważ błyskawica wychodzi z nieba a nie z budynku. Ani nigdzie Biblia nie używa symbolicznej błyskawicy, która udziela światła Kościołowi. Jest mowa o świetle błyskawicy wychodzącym z Boskiego tronu i przymiotów niebieskich rzeczy (Obj. 4:5; Ezech. 1:13, 14) lecz nigdy z Kościoła; Biblia podaje że misją błyskawic jest objawienie spraw symbolicznych niebios i ziemi fałszywych religii i społeczeństwa (Psa. 77:19; 97:4), a nigdy spraw prawdziwego Kościoła. Następnie podajemy wszystkie ustępy Pisma Św., w których jest użyty wyraz błyskawica, symbolicznie lub obrazowo, i są one w harmonii z naszymi twierdzeniami odnośnie ich źródła i poselstwa, lecz w żadnym wypadku nie odnoszą się do J.F. Rutherforda poglądów i jego źródła i poselstwa błyskawic: 2 Moj. 19:16; 20:18; 2 Sam. 22:15; Job 28:26; 37:3; 38:25, 35; Ps. 18:15; 77:19; 97:4; 135:8; 144:7; Jer. 10:13; 51:16; Ezech. 1:13, 14; Zach. 9:14; Obj. 4:5; 8:5; 11:19; 16:18. Jedyne inne miejsca tego słowa znajdują się w Dan. 10:6; Nah. 2:4; Mat. 24:27; 28:3; Łuk. 10:18; 17:24 gdzie bez wątpienia mają znaczenie literalne. Prosimy naszych czytelników, aby przejrzeli te ustępy, a dowiedzą się, że nie ma w nich żadnej myśli, że błyskawice wychodzą z prawdziwego Kościoła i oświecają go. Literalna błyskawica w domu zapaliłaby go i oślepiła w nim mieszkających. Co za głupstwo uroiło się w myśli, którą przeglądamy. Dlatego przypuszczalne błyskawice Rutherforda są niczym więcej jak jawnym bryzganiem błota.

POWRÓT CHRYSTUSA PRAWDZIWYM - A NIE UDANYM

    Innym z jego błędów jest myśl, że nasz Pan przy Jego wtórej obecności nie przyszedł z powrotem na ziemię lecz zostaje w niebie. Według niego wtóra obecność nie jest żadną obecnością, lecz pracą, którą Pan wykonuje pozostając tam gdzie wstąpił 40 dni po Jego zmartwychwstaniu. Zgadzamy się z naszym Pastorem (br. Russellem) że Pan mógł wykonać Jego pracę wtórej obecności bez opuszczenia nieba, lecz z nim także zgadzamy się, że to nie jest sposób, którego Pismo Św., podaje. Kontrast Jego odejścia i powrotu w Ewang. Jana 14:2, 3 dowodzi, że Jego wtóre przyjście miało być rzeczywistym i osobistym. Jego przyjście w podobny sposób jak odszedł dowodzi tej samej myśli. (Dziej. Ap. 1:11) Nasze spotkanie się z Nim na powietrzu dowodzi Jego osobistego powrotu na ziemię przy Jego wtórej obecności (1 Tes. 4:17). Jego pozostawanie w niebiesiech aż do czasu naprawienia wszystkich rzeczy znaczy, że opuścił niebiosa i przyszedł na ziemię w tym czasie. (Dziej. Ap. 3:19-21). Porównując z przypowieści o szlachcicu, jego odejście do dalekiej krainy aby otrzymać królestwo za Jego powrotem, pokazuje że powrót naszego Pana jest tak osobistym i prawdziwym, jak Jego opuszczenie ziemi do nieba. Jego zstąpienie z nieba (1 Tes. 4:16) dowodzi tego samego. A oczekiwanie świętych Jego przyjścia z nieba dla ich wyzwolenia dowodzi Tego osobistego powrotu (Fil. 3:20, 21). Te jasne porównania tych siedmiu ustępów Pisma Św., do których inne możnaby dodać, jasno dowodzą, że nasz Pastor miał rację w nauczaniu o osobistym i prawdziwym powrocie naszego Pana przy Jego wtórej obecności; a głupota "nowego" poglądu jest tym samym objawiona, jak również przez to samo daje broń ludziom nominalnego Kościoła, którą mogliby zadawać ciosy w jego błąd, jako będący domniemanym nauczaniem brata Russella. Żadne ustępy, które mówią o przyjściu Ojca, które J.F. Rutherford podaje, nie mogą przeważać tych jasnych porównań, a chociaż takie ustępy używają słowa "przyjście" to jednak nie w regularnym znaczeniu, lecz w znaczeniu rozpoczęcia czynienia pewnych rzeczy na czasie, jak już udowodniono powyższymi porównaniami, a nie mają tego samego znaczenia co wyraz przyjście połączony z powrotem Chrystusa na ziemię.

    I znów pokazuje głupstwo w sprawie szatańskiej domniemanej organizacji, że wszyscy, którzy głosują, podtrzymują takową or-ganizację. W zebraniach odpowiedzi na pytania i piśmie "The Herald of the Epiphany" z września 1928 radziliśmy braciom, aby głosowali w czasie kampanii w roku 1928, i pierwszy raz w 26 latach sami głosowaliśmy, ponieważ katolicki oddział klasy Kozła Azazela starał się przez kandydaturę Smitha powiększyć swój bunt, i dlatego uważaliśmy za właściwą rzecz sprzeciwić się temu buntowi, ponieważ pozaobrazowego Aarona teraźniejsza praca tego wymaga. Oprócz tego czuliśmy słuszną pewność, że gdyby p. Smith został wybranym na prezydenta Stan. Zjedn. Ameryki, katolicka hierarchia przeszkadzałaby nam jeszcze więcej w naszej publicznej pracy, więc na wszelki wypadek możemy użyć przeciw niej pewnych ludzkich praw - balotu - za przykładem Św. Pawła, który zrobił użytek z jego ludzkich praw rzymskiego obywatelstwa że zaapelował do Cesarza, aby przeszkodzić krzywdzie jaka miała być wyrządzoną w usługiwaniu sprawie Pańskiej, gdy Festus aby zadowolić Żydów dał propozycję, której wykonanie byłoby zakończyło się śmiercią śp. Pawła i w ten sposób zatrzymałoby jego usługiwanie, (Dz. Ap. 25:9-12) jak również przy innych sposobnościach on także uczynił użytek jego praw rzymskiego obywatelstwa, aby nie szkodzono jego dalszemu posługiwaniu w sprawie Pańskiej. - Dziej. Ap. 16:22, 35-39; 22:24-29.

    Nie radzimy braciom używania regularnego balotu; lecz te wybory miały do czynienia w kwestiach naszej publicznej posługi, że możemy być usprawiedliwieni, że użyliśmy naszego ziemskiego prawa głosowania, aby przez prawne środki przeszkodzić wysiłkom do powstrzymania nas w naszej publicznej służbie, co hierarchia napewno by uczyniła, gdyby ich kandydata wybrano. Będąc obecni na ostaniem zebraniu prowadzonym dla braci przez naszego Pastora, t.j. na zebraniu pytań podczas konwencji w Dallas, Texas, w niedzielę rano 22 paździer, 1916 r., a także mieliśmy przywilej być na publicznym wykładzie po południu; a więc na owym zebraniu pytań podano mu pytanie - czy bracia mogą brać udział w wyborach. Na to odpowiedział następująco: "Przywilej obywatelstwa i balotu jest jednym z naszych ludzkich przywileji, którego, podobnie jak wszystkie inne ludzkie przywileje, złożyliśmy na ołtarzu przy poświęceniu. Dlatego powinniśmy go używać lub nie, zgodnie z wolą Pana, jak sprawy Jego wypadku lub obowiązku wymagają, jeżeli kiedykolwiek tyczyłoby się sprawy Bożej lub obowiązku poświęconej osoby, jego rodziny lub innych i wymagało użycia ziemskiego przywileju głosowania, w takim razie powinno się głosować, w innym razie powinno wstrzymać się od głosowania. Jest to sprawa którą każdy powinien zadecydować dla siebie przed Panem. Że poświęcony chrześcijanin mógłby właściwie uży-wać swych praw obywatelskich dla protekcji swego szafarstwa w służbie Pańskiej, tego dowodzi wypadek Św. Pawła, który użył swego przywileju, aby powstrzymać szkodę w jego posłudze od Filipenskich burmistrzów, Lysiasa i Festusa". Tak odpowiedział br. Russell na powyższe pytanie. Znamy wypadki że radził poświęconym rodzicom by brali udział w wyborach szkolnych dla dobra swych dzieci, a także radził pracownikom pocztowym, by głosowali gdy chodziło o zatrzymanie swych posad, przez które mogliby utrzymać swoje rodziny. Gdy radziliśmy braciom, aby głosowali w wyborach w roku 1928, postąpiliśmy według myśli naszego Pastora, stosując się do nadzwyczajnych okoliczności powstałych w czasie tych wyborów, mających związek z naszą pracą do katolickiej części Kozła Azazela. Tak więc było to usprawiedliwione.

    W Strażnicy w art. "Góra Syjon i Miasto" 1929 str. 165, par. 18-21 J.F.R. "taktycznie" nie uznaje naszej myśli, lecz wysila się by udowodnić, że wszelkie głosowanie w cywilnych wyborach jest złem, ponieważ byłoby potwierdzającym dowodem popierania organizacji Szatańskiej. Gdyby jego pogląd o królestwach tego świata że są szatańską organizacją był prawdziwym, Pan nie wymagałby od całego Kościoła podczas jego ziemskiej kariery modlić się za cywilnymi władcami, słuchać ich, czcić i popierać, płacić podatki na utrzymanie rządów lub starać się o ich dobro. Ani nie oznajmiałby, że wszystkie rządy są Jego urządzeniem dla dobra poddanych, a że cywilni władcy są Jego sługami w sprawach świeckich. Ani Ap. Paweł nie apelowałby do nich po protekcję. (Rzym. 13:1-6; Dziej Ap. 25:10-12; 1 Pio. 2:13-15). Fakt, że Szatanowi udało się przywłaszczyć sobie władzę i przez oszukanie nadużywa królestw tego świata dla swych celów i że dlatego takowe często źle postępują, nie zmienia faktu, że Bóg jest Twórcą teraźniejszego symbolicznego świata z jego symbolicznymi niebiosami i ziemią. (Żyd. 1:10-12). Dlatego nazywać je w sensie J.F. Rutherforda częścią organizacji Szatańskiej, jest bluźnierstwem. Zowiąc je królestwami tego świata, Biblia ani nie uczy, ani nie stosuje jego znaczenia do Szatańskiej organizacji. Taki pogląd na królestwa jest przekręceniem faktów i za mocnym przesadzeniem takich rzeczywistości, że one jako królestwa tego świata, według Boskiego porządku drugiej dyspensacji, często czynią zło, i że Szatan (przez przywłaszczenie władzy i bezwiedne ich oszukanie) jest ograniczonym bogiem, władcą tego świata lub porządku rzeczy. Za mocne robienie nacisku na doktrynę zawsze prowadzi do błędu, jak wypadek, nad którym się zastanawiamy, pokazuje. Hipokryzja teorii, którą przeglądamy, jest jawną, gdy przypominamy sobie, że każdy raz gdy on jedzie do Europy, musi składać przysięgę, że jest obywatelem Stanów Zjednoczonych Am. i musi przysięgać że będzie popierać, bronić, zachowywać, itd., ich Konstytucję, rzecz którą musi uczynić, aby otrzymać paszport. Gdyby jego pogląd był prawdziwym, to w takim razie on sam jest zaprzysiężonym obywatelem i wspierającym Szatańską organizację! Wyrażenie, Szatańska organizacja, nie jest biblijnym i jest używane przez wynalazcę tegoż, do nauczania niebiblijnej myśli, tak jak jego przeciwna myśl, że Bóg używa Jego widzialną organizację towarzystwo - jest również niebiblijną i głupią, i powinna za takową być przez wszystkich uznana.

    Tak samo uczy głupstwa na Obj. 22:17 (podobnie jak na Joela 2:28 to jest, że Duch Św. od września 1922 jest wylewany na wszelkie ciało!) t.j., że teraz Duch i oblubienica mówią: "przyjdź" itd. Lecz to jest przeciwne Pismu Św. ponieważ (1) tak długo jak Kościół jest w ciele, Prawda, jako symboliczna woda, lub wino, lub maść na oczy, nie jest jeszcze dawana darmo. Prawdą jest, że za pieniądze nie można jej nabywać; lecz pomimo tego trzeba ją kupić, to jest za cenę pokuty, wiary, poświęcenia, pragnienia za sprawiedliwością, pokorę, szczerość i świętość serca i umysłu. (Przyp. 23:23; Izaj. 55:1-3; Psa. 25:8, 9; Mat. 5:6; Luk. 8:15; Obj. 3:18) Dlatego nikt teraz nie otrzymuje Prawdy darmo. Dlatego też Obj. 22:17 nie może być teraz zastosowane. Lecz w Tysiącleciu, ani te ani inne rzeczy nie będą ceną Prawdy; ponieważ będzie brana darmo, albowiem Bóg postanowił, że tedy wszyscy przyjdą do akuratnej znajomości Prawdy, bez względu na ich stan serca lub życzenia. (Izaj. 11:9; 1 Tym. 2:4; Jan 1:9). Oprócz tego (2) wyrażenie "woda żywota" jest użyte wyłącznie jako określenie Prawdy w Tysiącleciu. (Obj. 21:6; 22:1; 22:17). To są jedyne miejsca na tego rodzaju wyrażenia. Zaś z drugiej strony wyrażenie "żywe wody" odnosi się do Prawd obu wieków Ewangelii i Tysiąclecia. (1) Wieku Ewangelii Pieśń Sal. 4:15; Jer. 2:13; 17:13; Jan 4:10, 11; (2) Wieku Tysiąclecia Zach. 14:8 oprócz tego (3) słowo "oblubienica" popiera zastosowanie do Tysiąclecia Obj. 22:17; ponieważ oblubienica jest niewiastą krótko przed ślubem w czasie ślubu, i na krótką chwilę po ślubie. W dzień wesela zaraz przed ślubem niewiasta może być nazwaną oblubienicą; lecz normalnie nazwa ta jest zastosowaną podczas ślubu i krótki czas po ślubie. Normalne użycie słowa "oblubienica" ma być rozumiane w Obj. 22:17 i dlatego odnosi się do Tysiąclecia, co i załączony tekst również taką myśl podaje.

    W Obj. 18:23 słowo "oblubienica" jest zastosowane do całego Kościoła w ciele i w duchu w czynności zaczętej 20 września 1914. Co się tyczy Kościoła w ciele, następujące myśli to wyjaśnią: przyjście Eliasza do góry Horeb przy końcu 40 dni wyobraża przyjście Kościoła po 40 latach po roku 1874, t.j. w 1914, do królestwa, w tym znaczeniu, że ostatni członek wtenczas był spłodzony, że wszyscy, powołani wierni do tego czasu otrzymają królestwo, i dlatego z punktu Boskiego zapatrywania (Rzym. 4:17) oni są od tego czasu jakoby w królestwie. W tym czasie zaczęła się wspólna praca przez Chrystusa tak z drugiej strony zasłony jak również i po tej stronie, t.j. zaczęcie pracy Najwyższego kapłana świata (Głowy i ciała) odnoszącej się do Kozła Azazela. W prowadzeniu tej pracy głos całego Najwyższego Kapłana daje się słyszeć w Babilonie i między Lewitami w Prawdzie. I do tej jedynie wyłącznej pracy odnosi się wyrażenie "głos oblubieńca i oblubienicy nie będzie więcej słyszany w tobie." Zauważcie w wierszu 23, że to jest ostatnią dobrą przysługą jaką Chrystus uczyni w Babilonie. Ta sama praca, która jest przedstawiona pod figurą Najwyższego Kapłaństwa świata z Kozłem Azazela, odnosi się do powyżej podanych słów pod figurą oblubieńca i oblubienicy. Lecz prosimy zauważyć: ta praca należy wyłącznie do tego czasu gdy cała klasa Chrystusowa jest już osiągnięta, t.j. do Epifanii czyli do weselnego dnia Kościoła (Kol. 3:4; Obj. 19:7, 8) gdy cała klasa Chrystusowa została wybrana, kiedy, z punktu Boskiego widzenia, każda część Kościoła w ciele jest w Królestwie. To zastosowanie jest podobnym do Bożego zapatrywania na Aarona w szatach chwały i czci w czasie poświecenia, co wyobraża, jak On patrzy na wiernych jako klasę przy ich poświęceniu, t.j. jakoby byli w chwale, z punktu widzenia jakimi będą. J.F. Rutherford wierząc, że Kościół jeszcze nie jest kompletnie powołany jest dlatego powstrzymany od zastosowania tego ustępu, jakoby jeszcze nie wypełnił się, jest on również przez powyższe przedstawienie wstrzymany od użycia i zastosowania do czasu przed rokiem 1914. Ponieważ ten ustęp nazywa Chrystusa i Kościół Oblubieńcem i Oblubienicą, po rozpoczęciu pracy nad Kozłem Azazela w roku 1914, dlatego z Boskiego punktu zapatrywania są uważani po części aktualnie żonaci i częściowo tak dobrze jak żonaci, to jednak w żadnym znaczeniu nie można zastosować Obj. 22:17, do jakiegokolwiek czasu, przed ukompletowaniem Kościoła; a treść Obj. 22:17 udowadnia że ten ustęp odnosi się do czasu po zakończeniu wesela. Jest to więc głupstwem stosować Obj. 22:17 do czasu, gdy Prawda jest kupowaną; ponieważ w tym ustępie dawana jest bez zapłaty - "darmo", ktokolwiek ją zapragnie.

NIKOLAJCZYK NAUCZA NIKOLAJTYZMU

    Tak samo wywodzi swe głupstwo z listu do Rzym. 13:1-7 opisując obowiązek i poddaństwo braci względem wodzów towarzystwa i (wnioskujące) względem niego jako głównego przedstawiciela. Postępuje za głupstwem fałszywego tłumaczenia w ang. Biblii t. z. Authorized Version z listu do Żyd. 13:7, 17 - "pamiętajcie na tych co panują nad wami" i "bądźcie posłuszni tym którzy panują nad wami i bądźcie im poddani". Zapomniał o tym, że tłumacze Biblii angielskiej A.V. byli wszyscy Episkopalni, którzy starali się zmienić Biblię, aby sprzyjała ich klerykalizmowi, i dla tego celu fałszywie to przetłumaczyli. Wyrażenie "którzy panują nad nami" powinno być przetłumaczone w obu wypadkach "wodzów waszych, " jak odnośnik pokazuje. Słowo przetłumaczone "posłuszni" powinno być "przekonani", to jest, przez wyuczenie się Słowa Bożego "bądźcie im poddani" powinno być poddawajcie się lub dajcie się prowadzić, t.j. jesteśmy napominani w Liście do Żydów 13:17 ażebyśmy względem naszych wodzów wyrabiali w sobie dwie części łagodności, t.j. pojętność ku nauce i chętnie dawali im się prowadzić. Lecz te dwie części łagodności mają być zrównoważone obowiązkiem udowadniania wszystkiego, a trzymania się tylko tego, co przez tego rodzaju próbę zostało udowodnione, że jest dobrym i przez obowiązek nie poddawania się ani na chwilę fałszywym nauczycielom (1 Tes. 5:21; Gal. 2:4, 5), chociażby nawet uchodzili za "przewód", a tak te dwie części są bardzo daleko od radzenia poddawania się ludu Bożego wodzom, tak dalekie jak wschód od zachodu. Tylko prawdziwy i odstępny władca panujący nad dziedzictwem Bożym nie może tego odróżnić. Niedorzeczność używania ustępu z Listu do Rzymian 13:1-7 na udowodnienie, że lud Pański ma być posłuszny wodzom w Kościele i Wielkim Gronie jest objawiona, gdy przypomnimy sobie, że ustęp w ten sposób tłumaczony zaleca Nikolajtyzm czyli klerykalizm rzecz którą Jezus nienawidzi, i zaleca ludowi Bożemu aby także nienawidził. - Obj. 2:6.

    Nadto wyrażenia z listu do Rzym. 13:17 jasno dowodzą, że to odnosi się do ziemskich cywilnych władców. Nigdzie w Biblii wyrażenie hoi archontes - władcy, (w. 3) nie stosuje się do urzędników z wyjątkiem jeżeli mają jaki świecko polityczny urząd. Zastosowanie tego wyrazu oznacza właśnie tą osobliwość ich urzędu, a nigdy nie jest używane biblijnie do sług Kościoła. To samo stosuje się do słowa excousia w znaczeniu panującego. (w. 1, 2, 3) Oprócz tego fakt, że tu wzmiankowani panujący wykonują pomstę (w. 4) dowodzi o świeckich władcach; ponieważ lud Boży nie może się mścić tak długo jak jest w ciele. (Rzym. 12:19-22). Ich zbieranie podatków i cła i oddawanie im czci i bojaźni dowodzi także że jest mowa o cywilnych władcach (w. 6, 7). A więc wyrażenia z listu do Rzym. 13:1-7 odnoszą się jasno do świeckich władców i są w opozycji do stanu, obowiązków i władz sług Kościoła. Nie dziwi nas bynajmniej, że za swe uzurpatorstwo, panowanie nad dziedzictwem Pańskim i dyktatorstwo, jest tak szeroko i właściwie krytykowany przez braci, i dlatego stara się przekręcić Słowo Boże aby przeto mógł sankcjonować swą nie usłużną podstawę i praktykę; lecz takie krętactwa przekonywają tylko jeszcze więcej trzeźwych braci o jego prawdziwym charakterze jako małego papieża w małym Babilonie. Jego fałszywe nauczanie z listu do Rzym. 13:1-7, w celu przypisania sobie i współklerykalistom tego rodzaju władzy nad trzodą Pańską, podczas gdy ten ustęp przypisuje tylko władcom cywilnym taką władzę nad poddanymi, jest równoległe z wielkim papieżem wielkiego Babilonu w przypisywaniu sobie zwierzchnictwa, a swej hierarchii podrzędnego zwierzchnictwa z wymaganiami posłuszeństwa dla niego i dla nich. Coraz to więcej równoległości wypełniają się pomiędzy wielkim a małym papieżem.

SŁUGA, A ONYM SŁUGĄ - JEST RÓŻNICA

    W Strażnicy 1930 str. 69 par. 11-17, podaje jeszcze więcej głupstw: zaprzecza, że brat Russell był onym sługą według Ew. Łuk. 12:42-44 i Mat. 24:45-47, twierdząc, że ten sługa jest tym samym co z Izaj. 42 - Chrystus, Głowa i Ciało. Ten pogląd jest fałszywym, ponieważ "on sługa" miał działać dopiero po powrocie naszego Pana (Łuk. 12:43; Mat. 24:46) gdy zaś sługa z Izaj 42 jest identyczny ze sługą z Izaj 49, jak to można widzieć z porównania Izaj. 42:6, 1 i Izaj. 49:8, 9, że to odnosi się do działającego Chrystusa podczas wieków Ewangelii (2 Kor. 6:1, 2) i Tysiąclecia. Oprócz tego "on sługa", sługi, służebnice i domownicy Łuk. 12:42-44 i Mat. 24:45-47 stanowią tylko nogi czyli ostatnich człon-ków sługi z Izaj. 42. To więc dowodzi, że "on sługa" w tych ustępach jest jednym indywidualnym członkiem nóg sługi Izaj. 42; ponieważ odróżniony jest od sług, służebnic i domowników, i jest nad nimi. Dlatego twierdzenia Watch Tower z 1 stycznia 1930 względem tej głowy są, fałszywe i głupie - jakich można się od "głupiego pasterze, " spodziewać. Obwinia nawet tych którzy twierdzą, że br. Russell był "onym sługą", jakoby ci wywyższali człowieka nad Boga, a to w tym celu aby tylko poniżać br. Russella.

    Dalej twierdzi, że więźniowie z Izaj. 42:7; 49:9; 61:1 i w Psalmie 79:11 są Wielkim Gronem. Temu zaprzeczamy w każdym wypadku i zgadzamy się z naszym Pastorem, że więźniowie w tych trzech ustępach z proroctwa Izajasza są więźniami grobu. Co się tyczy Izaj. 61:1, 2, przypominamy, że nasz Pan w Ew. Łuk. 4:18, 19 odczytał tylko tyle ile było na czasie do głoszenia będąc w ciele. Umyślnie opuścił część drugiego wierszu bo to należało do czasu dnia pomsty, i nie było tedy jeszcze na czasie do głoszenia. Gdyby więźniowie pierwszego wierszu byli Wielkim Gronem, opuściłby tę część pierwszego wierszu, ponieważ nie był tedy jeszcze czas na ogłoszenie jego wyzwolenia, ponieważ jako klasa nie mogła przyjść do egzystencji przed rokiem 1917. Chociaż byli tacy co tracili korony podczas całego wieku Ewangelii, to jednak nie było Wielkiego Grona jako klasy, aż czas ucisku nastąpił. (Obj. 7:14) To można także widzieć z obrazu przybytku; ponieważ nie ma dla nich miejsca w obrazie przybytku w wieku Ewangelii przed Epifa-nią, bo obóz na wiek Ewangelii wyobrażał nominalny lud Boży, dziedziniec usprawiedliwionych, a miejsce święte nowe stworzenia (którzy podczas wieku Ewangelii składali się z zatrzymujących i tracących swe korony). Ponieważ nie było Wielkiego Grona, aby mu posłużyć za czasów Jezusa stosownym ogłoszeniem, jeżeli więźniowie pierwszego wierszu odnoszą się do niego, Jezus byłby opuścił tę część Izaj. 61:1 jako nie na czasie do głoszenia, tak jak opuścił część drugiego wierszu, traktującą o ogłoszeniu dnia pomsty, ponieważ nie było tedy na czasie aby to głosić. A zatem gdy Jezus odczytał tę część z pierwszego wierszu, będącą podówczas na czasie do głoszenia, oznacza że to nie odnosi się do Wielkiego Grona. Jezus głosił o wzbudzeniu umarłych - co było na czasie, juk Jego przytoczony ustęp tego dowodzi.

    Znów łączność Izaj. 42:7 i 49:9 z ich poszczególnymi poprzednimi wierszami dowodzi, że Wielkie Grono nie jest określone przez owych więźni, ponieważ poprzedzający wiersz w obu wypadkach dowodzi, że gdy więźniowie będą uwolnieni tedy Nowe Przymierze będzie działać, a restytucja będzie zaprowadzoną, narody będą oświecone itd.; dlatego odnosi się do więźni w grobie. Co się tyczy więźni z Psalmu 79:11 to treść jego pokazuje, że modlitwa jest czyniona przez braci, aby ich prześladowanych braci z naturalnych więzień i innych form prześladowań, włącznie tortur i śmierci, wyswobodzić. Lecz zdaje nam się że możemy swobodnie mówić o braciach Wielkiego Grona jako o więźniach w wielkim i małym Babilonie, ponieważ o tym jest mowa o nich w Psa. 107:10.

    W Strażnicy z 15 lutego 1930 J.F. Rutherford powtarza jego stary błąd, że Mat. 24:6-12 odnosi się do Wojny światowej i do pewnych towarzyszących doświadczeń - do prześladowań towarzystwa i jego przypuszczalnej zdrady przez "opozycję" i do świadectwa 14 wierszu, które było jego milionowym fiaskiem z lat 1918-1925. Nasz Pastor w IV tomie zastosował Mat. 24:5-14 jako krótkie streszczenie historii wieku Ewangelii, co jest bez wątpienia prawdą. Jeżeli pierwszego pogląd byłby prawdziwym, wiersze 29, 30, odnoszące sio do ucisku wierszy 6-10, dałyby dowód, że Pan nasz nie powrócił aż po wojnie światowej. To było powodem, że brat Chomiak przyjmując jego błędny pogląd oparty na wierszach 6-10 za prawdziwy logicznie wnioskował z tego że przyjście naszego Pana nie było w roku 1874 i nie mogło prędzej nastąpić aż po zakończeniu się wojny światowej. A zatem według logicznego następstwa, J.F. Rutherford będzie musiał zaniechać swego poglądu co do wierszo w 6-10, a powrócić do poglądu naszego Pastora, albo porzucić rok 1874 jako datę powrotu naszego Pana, a przenieść go aż po zakończeniu się wojny światowej. Może być że on ma zamiar wyskoczyć z tym przed braćmi w towarzystwie; ponieważ jego chronologiczne poglądy, o ile już znane, prowadzą do tego; lecz to zmusi go znowu do porzucenia jego poglądu na przyjście Pańskie w roku 1914. Na tym punkcie znajduje się on w strasznym zamieszaniu; i dlatego można się od niego spodziewać pewnego rodzaju eksplozji. Myślimy, że będzie zmuszony pogodzić swój pogląd odnośnie Mat. 24:6-10 z wierszami 29, 30 i przyznać powrót naszego Pana na rok 1874. To prawdopodobnie przyspieszy eksplozję i doprowadzi do jeszcze większego zaciemniania się prawego oka i uschnięcia ramienia.

    On również pragnie wprowadzić inny błąd, twierdząc że ostatki U Izajasza są jego wytrwali naśladowcy. Błąd tego poglądu jest bardzo widoczny z proroctwa Izaj. 1:9 (Septuaginty) przytoczonego przez Ap. Pawła w liście do Rzym. 9:29 w którym wyraz "ostatki" zastosowywa do Maluczkiego Stadka jako nie wielu pozostałych i wyzwolonych z nominalnego cielesnego i duchowego Izraela podczas całego wieku a nie wyłącznie przy zupełnym końcu tegoż. Lecz jest to prawdą, że wkrótce będzie miał bardzo mały lecz odmienny ostatek, - gdy jego ramię całkiem uschnie. To ramię - jego wpływ - schnie bardzo prędko między nowymi stworzeniami i dobrymi Młodocianymi świętymi. Najmniej 5000 opuściło Towarzystwo z powodu jego ciemnego prawego oka na Filadelfię, Laodyceę i Piramidę. Obecnie z powodu mnóstwa świeżych błędów następują dalsze opuszczania towarzystwa, a zatem strata wielu tysięcy braci, przez co ramię usycha coraz więcej. Wnet on jak i niektórzy z jego poufałych przyjaciół dostaną się w ręce rządu a rząd oskarży ich a szczególnie jego, i udowodni mu, nadmierne nadużycie urzędu, interesu, pieniędzy, a szczególnie posiadłości. Badanie względem jego finansów i posiadłości majątkowych, wywiodą dziwne rzeczy na jaw - skryte rzeczy ciemności!

    A on i jego wspólnicy będą publicznie uznani jako ci, którzy tak bardzo nadużywali tego, co im było powierzone, gdy pokutujący przyznają, że to jest prawdą. Takie roszczenie sobie prawa, że pałac wartości 75, 000 dolarów jest jego, który zapisuje na Starożytnych świętych, (pozostający jego własnością aż do śmierci) będzie zbadane gruntownie; a odnośne dokumenty i przytoczony cel tychże, będą zbadane i wysondowane aż do dna, a wyniki badań wyjawią, obfite dowody jawnego oszustwa. Jego przytoczony zamiar, sprzeczny jest z zamiarem Czarteru w używaniu Funduszów towarzystwa, sprzeczny jest z tym, co należałoby się spodziewać od Starożytnych świętych, sprzeczny jest z prawdopodobną ruina w nadchodzącej rewolucji i anarchii, i sprzeczny jest z obecnym jego zajęciem i używaniem tego pałacu i ogrodu, czyni jego twierdzenie śmiesznym i niepodobnym do prawdy, ale jako jawne oszustwo nawet dla najbardziej zacofanych i pobłażliwych zwolenników towarzystwa, nie wspominając już o innych, którzy dawno wiedzą jak wielkim oszustem był i jest J.F. Rutherford.

TYP BLISKI WYPEŁNIENIA

    Chcecie wiedzieć jak my to wiemy? Odpowiadamy, że Pismo św. to pokazuje. W krótkości podajemy jak następuje: Osiem dni, od przybycia Jezusa do Betanii aż do Jego objawienia się dwom uczniom w podróży do Emaus, wyobrażają 80 lat od 1874 do 1954 okresy Parousii i Epifanii. Każdy z tych dni wyobraża 10 lat, dowiedzione przez trzy dni miedzy pierwszą (sobota wieczór) a drugą zdradziecką wizytą Judasza (wtorek wieczór) co wyobraża 30 lat między rokiem 1878 (kiedy to klasa Judasza przeciwna Okupowi złożyła jej pierwszą pozaobrazową zdradziecką wizytę) a 1908 (kiedy to klasa Judasza przeciwna udziałowi Kościoła w ofierze ze grzech odbyła jej drugą pozaobrazową zdradziecką wizytę). Według tego ustawienia, pozaobrazowy piątek zaczął się w październiku 1924 roku (piątek rozpoczyna się we czwartek o 6-tej wieczorem) i skończy się w październiku 1931 (piątek kończy się w piątek o 6-tej wieczorem). Te 10 lat wskazują na czas zdradzenia wiernego Kapłaństwa, na próbę przed pozaobrazowym Sanhedrynem, (co już przeminęło) na próbę przed pozaobrazowym Piłatem i na pozaobrazowe ukrzyżowanie, śmierć i pogrzeb. Żyjemy teraz w trzeciej godzinie pozaobrazowego piątku, rano; trzecia godzina jest od sierpnia 1930 do stycznia 1931, początku pozaobrazowego krzyżowania. Ukrzyżowanie naszego Pana wyobraża jak Kapłaństwo w Prawdzie i poza Prawdą Epifanii, będzie publicznie lecz fałszywie uznane, jako posiadające zły charakter (gwoźdźmi przebite nogi) i złe uczynki (gwoźdźmi przebite ręce). Pokutujący złodziej (nie zbójcy, złoczyńcy ani łotrzy, ale wyraźnie złodzieje jest podane w Ewangeliach w greckim manuskrypcie) wyobraża najgorszych ze złych Lewitów czyniących pokutę, a niepokutujący złodziej wyobraża najgorszych ze złych Lewitów nie czyniących pokuty. Pokutujący złodziej litował się nad Jezusem, że Go niewinnie ukrzyżowano i przyznał, że on i jego towarzysz zasługiwali na karę. J.F. Rutherford i jego "ostatki", nie Pańskie, razem z innymi niepokutującymi, najgorszymi ze złych Lewitów, są poza obrazem niepokutującego złodzieja; i oni są przedstawieni we figurze jako wielcy czyniciele złego w ich urzędowej pracy w świeckim znaczeniu, śmierć na drzewie - wiszenie - wyobraża publiczne objawienie prawdziwego lub rzekomego złodzieja. Wierni będą tak objawieni. To objawienie będzie trwało od pięciomiesięcznego okresu, od sierpnia 1930 do stycznia 1931 (pozaobrazowej trzeciej godziny) do pięciomiesięcznego okresu od lutego do lipca 1933 (pozaobrazowej dziesiątej godziny). Prawdopodobnie w tym czasie, w lipcu 1933, "ostatki" J.F. Rutherforda będą bez nowych stworzeń i prawdziwych Młodocianych świętych. Czy to się wypełni zupełnie w tym czasie lub nie, tego na razie nie wiemy, lecz jest pewnym, że jego pozostałe "ostatki" już nie będą miały takich braci. W międzyczasie twierdzi on zwodniczo, że wszyscy ci, którzy opuszczają towarzystwo nie należą do Boskich ostatków lecz tylko ci co stoją przy nim. Ma się rozumieć, że takie twierdzenie przyczyni się do jeszcze większego zwiedzenia jego ostatków. Niedawno temu pokazał on swoim zwolennikom jeszcze inną sztukę. Podając w stosownym ogłoszeniu że go fałszywie posądzają o powstrzymywanie cyrkulacji sześciu tomów br. Russella, i z tego powodu ogłosił nagankę z tomami. To jednak, pobudzenie do tego czynu, wcale nie było sumienne, ani dyktowane miłością Prawdy, lecz z miłości dla pieniędzy, (ponieważ twierdzi, że tomy są pełne błędów, i dlatego nie mogą być rozmyślnie cyrkulowane przez sumiennych miłośników Prawdy). Dobrze wiemy, że towarzystwo chce się pozbyć wszystkich tomów na składzie, aby nie ponosić przez to finansowej straty; również postanowiono aby nie drukować więcej tych książek, które według ich twierdzenia są pełne błędów. Jeżeli sześć tomów są pełne błędów, jak on twierdzi, wtenczas jest to Wielkim grzechem aby je cyrkulować, co jest pozafigurą Izraelity podającego nieczyste mięso drugim. Lecz co może być grzechem dla miłośników pieniędzy gdy pieniądz stanie na drodze ich łakomstwa? (2 Tym. 3:2) I takim jest on właśnie, jako członek pozaobrazowego Jambresa. Jak widocznym jest głupstwo takiego postępku.

    W Strażnicy z 1930 str. 20 par. 9-20 odrzuca naukę naszego Pastora o dozwoleniu złego, jak podane w odnośnym rozdziale I tomu, i twierdzi, że nie ma biblijnego dowodu na potwierdzenie myśli Pastora, i posuwa się nawet tak daleko gdy mówi, że twierdzenie br. Russella, że Pan dozwala na zło i grzech, aby ludzkość nauczyła się nienawidzenia grzechu przez doświadczalną znajomość o złej naturze grzechu i okropnym jego skutku, że to znaczyłoby, że Pan zgadza się na grzech i pochwala grzech! Tak mocno zaciemnił; się jego prawe oko, że nieprzyjemne cierpienie z powodu grzechu jest zgoda i uznaniem grzechu, dlatego że Bóg ze złego może wyprowadzić dobre! (Abakuk 1:13). Lecz Pismo św. na pewno uczy według myśli naszego Pastora, św. Paweł mówi nam (Rzym. 11:31, 32), że Bóg zamknął Izraela w niedowiarstwo przez ich własną niewiarę, aby przez ich cierpienia we Wieku Ewangelii przygotować ich aby byli błogosławieni, i aby przez okazanie im miłosierdzia mogli dostąpić wyzwolenia przez usługę klasy Wybranej!

    W liście Rzym. 8:20-22 św. Paweł mówi nam, że Bóg poddał ludzkość pod przekleństwo, przez co wiele nędzy wycierpiała, aby w końcu nie tylko wyzwolić ja z przekleństwa, lecz również do wolności dziatek Bożych. Psalm 76:10, 11 pokazuje, że grzech człowieka będzie na to użyty, aby pokazał mądrość, moc, sprawiedliwość i miłość Bożą; lecz jedyny sposób w który grzech może to uczynić, jest, aby grzech tak mocno mógł utrapić człowieka, aby człowiek znienawidził grzech, na zasadzie jak sparzone dziecko boi się ognia lub jak ukarane dziecko porzuca rzeczy, które sprowadzają karę i jak pijacy przez ich cierpienia i zdegradowanie prowadzeni są do reformy. Ten ustęp pokazuje także, że ci, którzy nie dozwolą, aby takie cierpienia ich zreformowały, będą odcięci, przez co jedynie grzechy takich ludzi mogą być wstrzymane.

    Najjaśniejsze Pismo które uczy według myśli naszego Pastora, dla czego zło było dozwolone, jest Psalm 90. - Psalm czyli pieśń Mojżesza. Pieśń Mojżesza (Obj. 15:3) jest głównym tematem Starego Testamentu, jak Pieśń Baranka jest głównym tematem Nowego Testamentu. Pieśń Mojżesza jest nauką o pierwotnej doskonałości człowieka, jego upadku, przekleństwie, dozwoleniu złego i restytucji. Według napisu nad nim znajdującego się, Psalm 90 jako Pieśń Mojżesza powinien uczyć takich myśli i rzeczywiście tak czyni. W wierszu 1 i 2 Autor Boskiego Planu jest przedstawiony. Wiersz 1 powinien być przetłumaczony: "O Panie byłeś mieszkaniem naszym w pokoleniu, nawet w owym pokoleniu". Tu jest przedstawiona pierwotna doskonałość pokolenia w Adamie i Ewie w ich bezgrzesznym stanie; bo widocznie Bóg nie był mieszkaniem w żadnym pokoleniu ludzkości pod przekleństwem, aż Kościół Wieku Ewangelii zamieszkał w Bogu przez spłodzenie i posiadanie Ducha św. (Kol. 3:3; Jan 17:21; 1 Jan 4:13, 16) Wiersz 2 pokazuje wieczność Boga. Przekleństwo i restytucja jako temat tego Psalmu są podane w 3-cim wierszu; gdy wiersz 4-ty nadmienia o 1000 letnim okresie czasu, kiedy powrót, to jest restytucja 3-go wierszu ma się wypełnić. Potem wiersze 5, 10, 15 omawiają o złem - a najgłówniejsze - o przekleństwie przedstawiają. Po podaniu takowych w krótkości, Mojżesz w wierszach 11 i 12 zapytuje się i odpowiada, dlaczego zło było dozwolone?" Ale któż zna srogość gniewu Twego? (wyrażonego w przekleństwie) Albowiem kto bojąc się Ciebie, zna zapalczywość (gniew) Twoją". (Przekleństwo nad ludzkością wyrobi poszanowanie dla Ciebie. Tu widzimy myśl naszego Pastora, która uczy, dla czego przekleństwo spoczywa nad ludzkością).

    Wiersze 12-17 należą do Tysiąclecia; bo jak obrócenie ku zniszczeniu jest opisane w wierszach 5-10, tak wiersze 12-17 opisują powrót z tegoż. Wiersz 12 wyobraża ludzkość modlącą się aby mogła mieć naukę ze wszystkich dni swego przekleństwa (w. 9, 10); "po wszystkie dni nasze", (wiersze 14, 15) aby w czasie dni postępu restytucji, ludzkość mogła nauczyć się mądrości, t.j. aby z pierwszego mogła nauczyć się nienawidzenia grzechu, a z ostatniego umiłowania sprawiedliwości; ponieważ te dwie świadomości będą dwoma głównymi składnikami mądrości ludzkiej. Jak jasno uczą wiersze 11 i 12, że grzech i zło były dozwolone w celu nauczenia ludzkości oddawania Bogu, co między innymi znaczy nienawidzenie grzechu! Wiersz 13 wyobraża ludzkość modlącą się o powrót czyli restytucję, i prosi Boga o zmianę (zlitowanie) aby mogła pokutować z przekleństwa. W wierszu 14 pokazane jest miłosierdzie, wesele i radość po "wszystkie dni" ludzkości. Te "wszystkie dni" różnią się wielce od "wszystkich" dni zanotowanych w wierszach 9 i 10, kiedy ludzkość doświadczała cierpień z powodu przekleństwa. Różnica jest ta: "wszystkie dni" w. 9 i 10 były wszystkimi dniami w których zło panowało, a "wszystkie" dni 14 i 15 w. będą wszystkimi dniami, w których sprawiedliwość będzie panować czas restytucji. Tak jak w jednych "wszystkich dniach'" gniew Boży przyniósł niedolę (przekleństwo) (w. 9 i 10), tak w drugich "wszystkich dniach" Boskie miłosierdzie (w. 14) przyniesie radość i wesele. Zauważcie jak wiersz 15 pokazuje, że radość zbawienia ludzkości, poddającej się pod restytucję, będzie korzystną z powodu zamiaru Bożego, według dni utrapienia i według lat w których ludzkość doznała złego. Tu znów uczymy się, że Bóg skazał ludzkość na przekleństwo, aby ona przechodząc przez doświadczenia ze sprawiedliwością mogła tym korzystniej dostąpić radości restytucyjnych. W wierszu 16 ludzkość modli się o mądrość i udział w Boskim dziele restytucyjnym, i otrzymanie charakteru (Chwały Twojej). Ta modlitwa jest powtórzona w wierszu 17 z objaśnieniem, i dodaną myślą, aby oni mogli stać się niezmiennymi uczestnikami zarządzeń Boskich w przyszłych wiekach po Tysiącleciu. Ten Psalm poucza nas według zdania br. Russella, dla czego zło było dozwolone w ogólności; i dlatego pobiją odrzucenie tej myśli przez J.F. Rutherforda.

    Jako ostatni dowód uczący o dozwoleniu złego, aby nauczyć człowieka nienawidzenia i zaniechania grzechu, jest Rzym. 7:13. Ten ustęp ogranicza zastosowanie doświadczenia złego do Izraela, i pokazuje, że specjalne zło, które przyszło przez zakon, z powodu pogwałcenia Zakonu, było zamierzone, aby grzech stał się strasznym dla Izraela. Według tego choć ustęp mówi tylko o Izraelu w związku z ponoszeniem poszczególnych kar za pogwałcenie Zakonu, zasada jest ta sama, jak powyżej w innych ustępach widzieliśmy. Dlatego przeciwnie do twierdzeń J.F. Rutherforda, przez co stara się myśl względem tego usunąć, ten ustęp zawiera w sobie zastosowanie do Izraela tej zasady, według której zło jest dozwolone i dowodzi prawdziwości nauki naszego Pastora na ten przedmiot. Pierwszy traktuje ten ustęp jakby to był jedyny wiersz Biblijny, którego nasz Pastor do tej nauki używał, a potem krótko go opuszcza jako niewystarczający za podstaw? tej nauki. Lecz powyższe ustępy w krótkości wyjaśnione pokazują, że jest dosyć Pism, które podają myśl, którą nasz Pastor na tym punkcie nauczał.

ODPOWIEDŹ NA PŁYTKIE ZARZUTY

    Twierdzi sprzecznie z pojęciem naszego Pastora, że ci którzy umierają w dzieciństwie oraz urodzeni i żyjący idioci nie otrzymaliby żadnej korzyści z doświadczenia złego. Odpowiadamy, że gdy ci przechodzić będą przez restytucyjne sposobności w przyszłym wieku, ich skłonności do złego doprowadzą ich wiele razy do zamiaru wykonania złego, za co otrzymywać będą chłosty. To, razem z doświadczeniem grzechu, da im dostateczną naukę do znienawidzenia i zaniechania złego. (Izaj. 26:9). Jego mniemanie, że nie ma żadnego ustępu Pisma św., któryby wskazywał, że upadli aniołowie otrzymają jakąkolwiek korzyść z ich doświadczenia ze złem, jest odparte takimi faktami, że Bóg stanie się znów Głową tych aniołów, którzy będą zgromadzeni w Chrystusie (Efez. 1:10), że Jezus stanie się ich Panem (Rzym. 14:9; Fil. 2:9, 10) i że otrzymają próbę do życia w połączeniu ze sprawiedliwością (2 Pio. 2:4; Juda 6), ponieważ Bóg nasz jest bardzo praktyczny aby im nie miał tego udzielić, za praktycznym, aby ich uwięzić w celu przygotowania do takiej próby, jeżeli żaden z nich nie miałby z tego skorzystać. Na jego zarzut, że ludzie którzy czynią jak najlepiej, mimo tego cierpią i umierają, odpowiadamy: niektórzy z nich umierają śmiercią ofiarniczą jako kapłani, inne z nich umierają śmiercią posługi jako lewici, których cierpienia jednakowoż nie podchodzą pod cierpienia świata, lecz pod owe ludu Bożego, których cierpienia są dla innego celu od owych świata, t.j. aby ich przysposobić w zalety charakteru potrzebę do teraźniejszych i przyszłych posług. Nie inni jak tylko ci czyniący jak najlepiej! Wszyscy inni znajdą się pod światowym doświadczeniem złego. Pastora na ten przedmiot rozsypują się w proch z powodu odrzucenia nauki o wyrabianiu charakteru, odrzucił on aktualnie, jeżeli nie ustnie pogląd naszego Pastora, dlaczego było dozwolone zło czterem klasom wybranym, to jest, aby wyrobić w nich charakter i przygotować ich do teraźniej i przyszłej posługi. - Żyd. 2:10, 17, 18; 5:8, 9; Rzym. 8:28, 29; 2 Kor. 4:16-18; 1 Pio. 1:6, 7; Mal. 3:2, 3.

    W czasie jego wykładu, o dozwoleniu złego, już po odrzuceniu poglądu brata Russella, mówił, że Biblia uczy innej i pełniejszej myśli, dlaczego Bóg dozwolił zło t.j. aby objawić i bronić Swoich przymiotów i aby zademonstrować, że mógł pokonać Szatana w Jego sporze z nim, przez stworzenie doskonałego rodzaju ludzkiego obdarzonego wiecznym życiem na warunkach posłuszeństwa, mimo Szatańskiej opozycji. Takie same wyjaśnienie dają sekty i podobnie do J.F. Rutherforda nie wyjaśniają, jak to może być uczynione w dozwoleniu grzechu. Już dawniej wykazaliśmy sofistyczny sposób Rutherforda w przedstawieniu nauk drugich niby sprzecznych jedne z drugim tam gdzie faktycznie żadnej sprzeczności niema; jak to pokazuje tytuł jego najpsotniejszego artykułu pt. "Charakter czy Przymierze" - Strażnica 1926 str. 147-153. Dlatego najpsotniejszy, bo według zdania wiceprezydenta towarzystwa br. Wise i wielu innych, artykuł ten wytworzył demoralizację między wielu zwolennikami towarzystwa. Jak już wykazaliśmy TP. 26, 138), że pomiędzy tymi dwoma wymaganiami naszego przymierza a sześcioma innymi wymaganiami rozwijania charakteru nie ma żadnego przeciwieństwa. A więc dowodzenie, że nie dlatego zło było dozwolone, aby rodzaj ludzki mógł się nauczyć nienawidzenia i porzucenia grzechu, lecz dlatego, aby zamanifestować i bronić Boskich przymiotów wobec swego stworzenia i udowodnić, że On mógł pokonać Szatana w Swoim sporze z nim, przez stworzenie doskonałego rodzaju ludzkiego uposażonego w żywot wieczny zawarunkowany na posłuszeństwie pomimo opozycji Szatańskiej; on tym wykazuje jako sprzeczność rzeczy, które jednak są w zupełnej harmonii.

    Jest, ma się rozumieć prawdą, że Jehowa dozwolił na grzech i zło, aby objawić i bronić Swego charakteru i podrzędnie aby zademonstrować, że może pokonać Szatana w Jego sporze z nim przez stworzenie doskonałej ludzkości obdarzonej wiecznym życiem na warunkach posłuszeństwa, mimo opozycji Szatana. Lecz że nie ma żadnego przeciwieństwa między tymi myślami a myślą, że Bóg opanuje grzech przez utrapienia, które nauczą ludzkość nienawidzenia i zaniechania grzechu, jest widocznym, ponieważ to jest częścią środków, przez które Jego chwalebny charakter będzie objawiony i wykazany, przez co doprowadzi do doskonałości i wiecznego żywota dla posłusznych ludzi, pomimo opozycji Szatana. Wyjaśnienie J.F. Rutherforda zaprzecza, że Bóg w celu edukacyjnym użył grzechu, aby wzbudzić nienawiść do grzechu, co jest dowodem dozwolenia grzechu, lecz on na wzór sekciarski pozostawia zagadnienie nierozwiązane: jak zło w ludzkości przyniesie Bogu zaszczyt i przyczyni się do pokonania Szatana jego własną bronią. Dał tylko powierzchowne wyjaśnienie które wyłącza z pod rozwagi jeden z najgłówniejszych czynników zagadnienia, gdy nasz Pastor idzie do gruntu kwestii i rozwiązuje przedmiot jak najzgodniej z Biblią i Boskimi przymiotami i jak najskuteczniej z ich objawieniem i wykazaniem, jak również że Bóg pokona Szatana jego własną bronią grzechem. J.F. Rutherford stal się przeto niejasnym myślicielem, fałszywym nauczycielem, rabusiem niektórych ważnych zarysów Prawdy ludu Pańskiego.

    To jest tylko prawdą w jego wyjaśnieniu, co otrzymał od naszego Pastora lub od sekt; a to co brakuje w jego wyjaśnieniu to brakuje z tej przyczyny, że odrzuca brakujące punkty dopełnione przez br. Russella. Brat Russell w tych rzeczach okazuje się głębokim i jasnym myślicielem, ale Rutherford płytkim i błędnym, dlatego, że pierwszy był mądrym i roztropnym sługą, a drugi złym sługą, głupim i niepożytecznym pasterzem między ludem Bożym.

    W Strażnicy z 15 marca do 15 maja 1930 roku, napisał długi artykuł pod tytułem "Królewski Dom Jehowy" w którym literalnie aż się roi od błędów, niektóre z nich fundamentalnego znaczenia; które udzielają jeszcze jednego przekonywającego dowodu o jego symbolicznym pijaństwie (Mat. 24:49) i coraz większym zaćmieniu prawego oka (Zach. 11:17). Jeden z nich jest, że nie ma różnicy między spłodzeniem a narodzeniem z Ducha, i że te oba słowa odnoszą się do tego co działo się z naszym Panem przy Jordanie i gdy był wzbudzony z umarłych. Dlatego naucza, że w tym życiu jesteśmy narodzeni z Ducha i duchowymi istotami. Tak więc powrócił do zamieszania pojęć nominalnego Kościoła na ten przedmiot, a nawet w gorsze. Ma się rozumieć, że tak jak nasz Pastor wskazał, (zob. Tom. I Str. 347) greckie słowo gennao jest używane w obu wypadkach, ponieważ greckie słowo gennao ma trojakie znaczenie: (1) spłodzić (użyte tylko do rodzaju męskiego), (2) narodzić się (użyte w rodzaju męskim i żeńskim), i (3) w stanie do porodzenia (użyte tylko do rodzaju żeńskiego). Zaprzeczając pierwszego znaczenia jako biblijnie nie używane przez ludzki rodzaj męski lub przez Boga, przyznaje, że tylko słowa w wypadku drugim i trzecim mają jedyne biblijne znaczenia, odznaczające się pokrewną wspólnotą działania w rodzeniu dziatek ludzkich, a u Boga, w rodzeniu nowych stworzeń, co zawsze lud Boży uważał za spłodzenie z Ducha, to on tam umieszcza narodzenie. Aby obalić dowodami jego powyższe błędne twierdzenia, między innymi następujące ustępy Pisma św. dowodzą, że słowo gennao jest używane w Biblii łącznie z ludzkimi istotami i Bogiem płodzącym, w takim znaczeniu jak pleć męska składa zarodcze nasienie: "co się w niej poczęło" (gennao) Mat. 1:20; - "przetoż i to, co się z ciebie narodzi, nazwane będzie synem Bożym". (Łuk. 1:35 w pol. biblii); W najlepszych tłumaczeniach, ten tekst brzmi w sposób następujący: "....a to święte będąc spłodzone (tutaj użyty jest imiesłów czasu teraźniejszego formy biernej), nazwane będzie synem Bożym." (Zob. grec. ang. Diaglott Wilsona); "....a to święte, co ma być spłodzone, nazwane będzie synem Bożym". (Biblią Rotherhama); "Jam się na to narodził (powinno być: "Jam na to został spłodzony) i na tom przyszedł na świat...." Jan. 18:37, (widoczne stąd, że wyraz grecki gennao, użyty w pierwszym zdaniu, znaczy spłodzenie Jezusa; ponieważ Jego narodzenie jest opisane w drugim zdaniu: "i na tom przyszedł na świat). To dowodem tego punktu.

    Bez wątpienia, że w chronologicznej genealogii w 1 Księdze Mojżeszowej hebrajskie słowo yalad znaczy narodzić a nie spłodzić. Wcale nie byłoby poważnego zarzutu gdyby nadano takie same znaczenie do greckiego słowa gennao w pierwszym rozdziale genealogii Mateusza, choćby można słusznie użyć tam słowa "spłodzić", co też w praktyce, wszystkie tłumaczenia tak podają, nie ma nic takiego w tym miejscu abyśmy mogli ograniczać jego używanie do jednego tylko lub drugiego znaczenia. A przetoż nie ma potrzeby aby się sprzeczać o znaczenie słowa narodzić; bo gdy ono jest tak użyte, to nie znaczy złożyć nasienie, co jest jedynym znaczeniem tego, słowo spłodzić. Dlatego te dwa znaczenia odnoszą się do dwóch różnych okresów, które w rodzaju ludzkim wypeł-niają się 9 miesięcy oddzielnie. Że J.F. Rutherford jest w zupełnym błędzie, nauczając, że Boski czyn w złożeniu zarodkowego duchowego nasienia, to jest spłodzenie, jest tym samym co narodzenie z Ducha, jest widocznym z Ewang. Jana 3:6-8, że ten który jest narodzony z Ducha jest duchem, i niewidzialnym jako wiatr. Dlatego my, którzy w tym życiu jesteśmy nowymi stworzeniami, nie możemy być jeszcze narodzeni z Ducha, ponieważ nie jesteśmy duchami, ani niewidzialnymi. Dlatego nasz Pastor miał rację gdy uczył, że spłodzenie z Ducha jest zapoczątkowanie nowego życia w sercu i umyśle poświęconych.

PRAWDZIWE ODRODZENIE

    Na zaprzeczenia J.F. Rutherforda, że nie ma postępu w spłodzeniu (złożeniu zarodkowego nasienia) ożywienie, rośniecie, wzmacnianie, równoważenie, ukompletowanie i narodzenie ludzkiej istoty, stosownie do owych w rozwijaniu na duchowe istoty, i odwrotnie odpowiadamy, że natura dowodzi wszystkich tych procesów jako części do wytworzenia ludzkiej istoty, a Biblią uczy o każdym z tych procesów aż do zupełnego wytworzenia nowego stworzenia co już często było udowadniane.

    Mamy następujące procesy w rozwoju duchowym: (1) spłodzenie odbywa się przez złożenie Słowa Bożego jako zarodkowego nasienia (Jak. 1:18; 1 Pio. 1:3, 23; Jan 1:12, 13; 3:3; 1 Kor. 4:15; Filemon 10; 1 Jana 5:1). To spłodzenie uczyniło z ludu Bożego nowe stworzenia w zarodku. (2 Kor. 5:17; Gal. 6:15) (2) Później każdy z nich był ożywiony jako zawiązek płodu (Jan 6:63; Efez. 2:1, 5; Kol. 2:13; 1 Tym. 6:13). Jeszcze później (3) zaczęli rosnąć w łasce, znajomości i służbie w ich stanie zarodkowym. (2 Pio. 3:18; Efez. 4:15; 1 Pio. 2:2) (4) Potem przyszło wzmocnienie płodu w każdym dobrym słowie i uczynku. (Efez. 3:16; 6:10-17; Kol. 1:11; 2 Tym. 2:1; 1 Pio. 5:10) (5) Potem nowe stworzenia w zarodku rozwijają się coraz więcej przez równoważenie różnych części charakteru Chrystusowego jednych z drugimi. (2 Tes. 2:17; 3:3; 1 Tes. 3:12, 13; Jakub 5:8; 1 Pio. 5:10; 2 Pio. 1:12) (6) Ich zupełne rozwinięcie jako płody jest ukompletowane przez udoskonalenie ich charakterów, co zupełnie zmienia ich do podobieństwa Chrystusowego. (Rzym. 8:29, Łuk. 6:40; Efez. 4:12; Żyd. 13:20, 21; 1 Pio. 5:10). To jako płody czyni ich gotowymi do narodzenia z Ducha co (7) otrzymują przez udział w pierwszym zmartwychwstaniu, przez co otrzymują Boską naturę, nieśmiertelność. (Jan. 1:18; 2 Pio. 1:4; 1 Kor. 15:50, 52-54). Te siedem procesów, rozpoczynające się ze spłodzeniem z Ducha a kończące się narodzeniem z Ducha, stanowią, części rozwoju przez które Bóg stwarza nowy porządek istot do egzystencji na Boskim, najwyższym poziomie na podobieństwo siedmiu stopni w rozwijaniu się istoty ludzkiej. To zbija twierdzenie J.F. Rutherforda, że nie może być żadnego porównania, między stopniami rozwoju ludzkiej i duchowej istoty.

    Twierdzi również, że wyrażenie: "Tyś jest Syn Mój, Jam Ciebie dziś zrodził" (tłumaczenie Rotherhama) odnosi się do Jezusa w trzech różnych czasach (1) przy Jordanie (2) przy Jego zmartwychwstaniu i (3) przy Jego wtórej obecności. Odpowiadamy że (w. Paweł wyjaśnia ten ustęp, i to trzy razy. Dwa z tych wyjaśnień stosują się wprost do zmartwychwstania naszego Pana. (Dzieje Ap. 13:33; Żyd 1:3-5 - zauważcie dobrze na użyty czas w tym ustępie, jako dowód, że się odnosi, podobnież ustęp Dziej. Ap. 13:33 odnosi się do zmartwychwstania naszego Pana). Inny jeszcze ustęp jest Żyd. 5:5-6, który także odnosi się do naszego Pana będącego w chwale Boskiej natury; ponieważ ten ustęp dowodzi, że On został uczyniony Najwyższym Kapłanem według porządku Melchizedekowego, ten ustęp jest równoleżny z oświadczeniem, że On jest Kapłanem według porządku Melchizedekowego, co udowadnia, że to nie odnosi się do Niego gdy był w ciele. A zatem nasz Pan został przez Boga uwielbiony by mógł stać się Najwyższym Kapłanem przy Swoim zmartwychwstaniu, kiedy to stał się Kapłanem według porządku Melchizedekowego. Dlatego na podstawie trojakiego użycia tego ustępu przez św. Pawła, zaprzeczamy aby to miało odnosić się do naszego Pana przy Jordanie i Jego wtórem przyjściu, jak J.F. Rutherford twierdzi; a ze św. Pawłem ograniczamy te zastosowanie tylko do narodzenia naszego Pana jako duchowej istoty przy zmartwychwstaniu. A zatem to dowodzi, że Pan nie był narodzony z Ducha przy Jordanie, lecz spłodzony z Ducha, ale narodzony z Ducha przy Jego zmartwychwstaniu; a to dowodzi, że nasze narodzenie z Ducha nie było wtenczas gdy Bóg uczynił nas (zarodkami) nowymi stworzeniami, lecz to wypełni się przy zmartwychwstaniu gdy staniemy się duchami, i jako tacy będziemy niewidzialnymi, lecz teraz takimi jeszcze nie jesteśmy. - Jan. 3:6-8.

    On myśli, iż, ponieważ nazwani jesteśmy synami Bożymi, dowodzi, że już jesteśmy narodzeni z Ducha i dlatego nazywa nas duchowymi stworzeniami. W tym samym miejscu nazywa Szatana duchowym stworzeniem, lecz umyślnie unika nazywania nas teraz duchowymi istotami; choć w innym miejscu nazywa Szatana duchową istotą. Jest to kuglarstwo słowne, jednak dla bojaźni aby nie wzbudzić za wiele opozycji przeciw sobie, nie nazywa nas teraz duchowymi istotami. Gdy twierdzi, że nowe stworzenie jest rzeczywistością a nie wykrętem, mówi prawdę; lecz gdy nadmienia, że nowe stworzenia w zarodku nie są rzeczywistością, lecz wykrętem, to błądzi. Te władze święte, które Bóg w nasze umysłowe organy wszczepia przy spłodzeniu i święte przymioty z których w następstwie powstaje święty charakter, a owe święte przymioty przez ćwiczenia powstają ze świętych władz, które niezawodnie są rzeczywistością. (2 Kor. 5:17; Gal. 6:15). W odpowiedzi na jego twierdzenia, że nie jesteśmy nowymi stworzeniami w zarodku lub synami, lecz narodzonymi nowymi stworzeniami lub synami, ponieważ nazwani jesteśmy Synami Bożymi, odpowiadamy następująco: Gdy jesteśmy rzeczywiście zarodkami a nie urodzonymi nowymi stworzeniami lub synami to jednak uznani jesteśmy jako ostatni i tak nazywani w Biblii. To jest dowiedzione tak przez literalne jak i obrazowe ustępy Pisma św. Porównanie dwóch literalnych ustępów to zaraz pokaże: "Teraz jesteśmy (poczytalnie) dziatkami Bożymi." (1 Jan 3:2) "I my sami w sobie wzdychamy, oczekując (w nadziei gdy się to wypełni) przysposobienia synowskiego (Diaglott) odkupienia (wyzwolenia przy zmartwychwstaniu) ciała naszego (nie ciał, lecz ciała Chrystusowego) albowiem nadziejąśmy zbawieni (spodziewaniem, dlatego poczytalnie); a nadzieja widoma (doświadczona Łuk. 2:26; Psa. 90:15; Żyd. 11:5) nie jest nadzieją; bo co kto widzi (doświadcza) przez się tego spodziewa?" (Rzym. 8:23, 24). Porównanie tych dwóch ustępów dowodzi, że teraz jesteśmy tylko poczytani za synów Bożych; lecz przy zmartwychwstaniu będziemy rzeczywistymi synami Bożymi. Często dowodził tego nasz Pastor.

    Typy także to pokazują: nasz teraźniejszy rzeczywisty stan jako zarodki jest wyobrażony przez przebywanie Izaaka w żywocie Sary, jego narodzenie wyobraża nasze zmartwychwstanie - pełne synostwo (Żyd. 11:11; Rzym. 9:9), a nasz obecny poczytalny stan, jakobyśmy byli narodzonymi synami Bożymi jest przedstawiony przez Izaaka po jego narodzeniu t.j. obrzezanie, odłączenie od piersi, prześladowanie przez Agarę i Ismaela i jego ofiarowanie przez Abrahama (Gal. 4:28-31; Żyd. 11:17-19). A wysilanie się dwóch zarodków Ezawa i Jakuba w żywocie Rebeki, Bóg wyraźnie wyjaśnia, że to wyobraża dwa narody, (1 Moj. 25:22, 23) co się tyczy zarodka Jakuba św. Paweł mówi nam że wyobraża teraźniejszy rzeczywisty stan duchowego Izraela. (Rzym. 9:19, 10, 13) nas samych jako rzeczywistych zarodków, lecz poczytalnie narodzonych synów Bożych, wyobrażonych przez Jakuba w jego czynnościach po narodzeniu. To jest pokazane i w wypadku Beniamina, który jako zarodek aż do swego narodzenia wyobraża rzeczywisty stan Wielkiego Grona jako zarodki synów Bożych, co było dowiedzione przy jego narodzeniu się przez śmierć jego matki Racheli, która będąc figurą na duchowe prawdy o wyborze, które rodzą pozaobrazowego Józefa (Maluczkie Stadko) i pozaobrazowego Beniamina (Wielkie Grono), a jej śmierć wyobraża, że te prawdy nie będą już więcej działać, po narodzeniu (zmartwychwstaniu) Wielkiego Grona. Z drugiej strony poczytalny stan Wielkiego Grona jako synów Bożych będących jeszcze w ciele jest wyobrażony przez czynności Beniamina po jego narodzeniu, t.j. przez ojcowskie pieszczoty po sprzedaniu Józefa do Egiptu, przez wysłanie go do Egiptu, przez łagodniejsze traktowanie go w Egipcie, przez zatrzymanie go w Egipcie, przez pokazanie mu prawdziwego pokrewieństwa do głównego ministra Egiptu, przez jego odjazd do Palestyny i powrót do Egiptu.

    Tak więc te literalne i obrazowe ustępy Pisma św. dowodzą, że teraz jesteśmy rzeczywistymi zarodkami i poczytalnie narodzonymi synami, i że przy zmartwychwstaniu będziemy rzeczywiście narodzonymi synami. Powyższe zestawienia zbijają zupełnie pogląd nominalnego Kościoła, że już teraz jesteśmy rzeczywiście narodzeni z Ducha - takim jest jawne głupstwo prezydenta Towarzystwa. Dlaczego Bóg chce aby nowe stworzenie przechodziło przez siedem stopni procesu odrodzenia, to dlatego, że gdyby ktokolwiek z nich uchylił w którymkolwiek z pięciu stopni między spłodzeniem a narodzeniem z Ducha, aby można powstrzymać go od dania mu ostatniego stopnia, Boskiej natury, w przeciwnym razie Bóg miałby nieśmiertelne istoty na Boskim poziomie, które nie byłyby godne Boskiej natury, a jednak niezmiennie nieśmiertelne. To zastanowienie kończy wyjawieniem głupoty poglądu nad którym się zastanawialiśmy i daje zadowolenie miłośnikom Prawdy.

KONFUZJA NA POWOŁANYCH I WYBRANYCH

    W tym samym artykule, Królewski Dom Jehowy, podaje bardzo wiele pomieszanych pojęć na powołanych i wybranych, pomazanych i wiernych. Gruntem tych wszystkich błędów jest błąd powyżej obalony dowodami t.j., że już teraz jesteśmy rzeczywiście narodzonymi synami Bożymi. Uczy że powołanie rozciąga się tylko gdy kto stał się, co on nazywa narodzonym synem, że to powołanie jest do ofiarniczej służby, że Wielkie Grono składa się z tych, którzy wcale nie przyjmują tego powołania (do służby) i nigdy nie zaczynają służyć w Wysokiem powołaniu, że ci, którzy przyjmują to powołanie czynią to przez wejście w służbę ofiary, jako próbni członkowie Maluczkiego Stadka, co czyni ich wybranymi, że ci otrzymują ich pełne namaszczenie nim zaczynają służyć i że potem muszą albo dać dowód ich wierności w służbie aż do śmierci lub iść na wtóra śmierć; ponieważ nie mogą być odesłani do Wielkiego Grona; ponieważ to mniemane Wielkie Grono składa się z tych, którzy nigdy nie przyjęli powołania (do służby). W opracowaniu tych jego powyższych myśli naucza mnóstwo szkodliwych błędów. Cały artykuł składa się z pięciu Strażnic i dlatego nie możemy podawać szczegółów. Lecz zbijemy jego główniejsze pozycje błędu, a z tymi i szczegóły upadną.

    Na pierwszym miejscu podaje słowa powołani i wybrani z Obj. 17:14 i z innych miejsc Pisma św. i nadaje im znaczenia jakich nie mają: powołani - zaproszeni do służby, gdy się kto stał nowym stworzeniem, a wybrani - uznani do takiej służby, jeżeli kto przez gorliwość został przyjęty a jego pomazanie jest kompletne. Te słowa nie są absolutnie nigdy użyte w Biblii w takich znaczeniach, jak on im nadaje. Jak nasz Pastor pokazuje w VI tomie, w rozdziale "Powołanie nowego stworzenia" słowo "powołać" jest użyte w różnych znaczeniach, z których najszerszy włącza wszystko co Bóg czyni w zapraszaniu ludzi, to jest od chwili odstąpienia od grzechu, aż do chwili uzupełnienia tego zaproszenia przez, zaproszenie do Królestwa przez zmartwychwstanie, innymi słowy, zaproszenie do mądrości, sprawiedliwości, poświęcenia i wyzwolenia. Z tej przyczyny słowo powołać jest użyte do określenia każdego z tych czterech stopni osobno, lub dwóch, lub trzech, lub wszystkich razem, jak następujące Pisma tego dowodzą: w Ew. Mat. 9:13 i 1 Pio. 2:9, jest użyte do oznaczenia zaproszenia do pokuty i oświecenia - mądrości. W 2 liście Pio. 1:10 powołanie odnosi się do usprawiedliwienia, co jest zapewnione przez nasze pozostanie w wierze w takim sprawiedliwym życiu, które utrzyma obecnie szatę sprawiedliwości i zapewni nam takową jako naszą po wszystkie czasy. Taki usprawiedliwiony - jest w znaczeniu tego słowa powołanym w Obj. 17:14. Potem to słowo jest użyte do oznaczenia zaproszenia przez ofiarowanie do wysokiego powołania - uświęcenie. (Rzym. 8:30; Mat. 20:16; Efez. 4:4; Fil. 3:14; 2 Tym. 1:9; Żyd. 3:1). Dalej to słowo jest użyte do określenia naszego zaproszenia w udziale naszego zwycięstwa wszystkich naszych duchowych nieprzyjaciół i do udziału w pierwszym zmartwychwstaniu - wyzwolenie, (1 Pio. 5:10; 2 Pio. 1:3; 2 Tes. 2:14; Żyd. 5:10). W innych ustępach słowo powołać jest użyte w dwóch, w trzech, lub we wszystkich tych znaczeniach. - Rzym. 1:6, 7; 8:28; 1 Kor. 1:9, 26-29; Efez. 4:1; 1 Tes. 2:12.

    Tak samo słowo "wybrani" - wybrać lub wybór - jest użyte w dwóch znaczeniach na określenie: (1) tych którzy przez ofiarowanie i spłodzenie z Ducha zostali wybrani do ubiegania się o wysokie powołanie i (2) tych, którzy pozostaną wiernymi w tym wysokim powołaniu. Do pierwszego określenia należą między innymi, następujące ustępy: Obj. 17:14; 2 Pio. 1:10; Mat. 24:22, 31; Kol. 3:12; Rzym. 11:7; 1 Tes. 1:4; Mar. 13:20; Jan 15:16; 2 Tes. 2:13; Jak. 2:5. Następnie są niektóre ustępy które należą do drugiego określenia: Izaj. 65:9, 22; Mat. 20:16; 22:14; 24:24; 1 Pio. 2:6; 2 Tym. 2:10. Że wybór - będąc wybranem - nie oznacza czynu uznania i pomazania kogoś, który już jest nowym stworzeniem z powodu jego gorliwej odezwy do zaproszenia do służby, lecz jest udziałem Pana, wykonanym przez spłodzenie z Ducha, jest widocznym z faktu, że Aaron i synowie jego byli najprzód wybrani do kapłaństwa potem przechodzili przez usługę Mojżesza, który ich jako takich poświęcał, wyobrażając że Jezus i Kościół byli najprzód w ich ofiarowaniu i spłodzeniu z Ducha wybrani do Kapłaństwa, a potem jako tacy, przechodzili przez poświęcenie z Boskich rąk; ponieważ nowym stworzeniem jest kapłan, (Żyd. 9:15). Jest to również widoczne z wyrażenia św. Pawła: "Bóg wybrał was na początku ku zbawieniu (nasze zbawienie jest dla naszych nowych stworzeń) przez poświęcenie (spłodzenie) z Ducha i wierzenie w Prawdę" (których przyjęcie do poświęcenia jako zapoczątkujące nasienie był z naszej strony stan do spłodzenia nas)." św. Piotr daje to samo świadectwo: (1 Pio. 1:2) "Wybranym według przejrzenia Boga Ojca przez poświęcenie (spłodzenie) Ducha". Zobacz także Rzym. 6:3; 1 Kor. 12:12, 13; Gal. 3:27-29; Kol. 2:11, 12. Teoria którą przeglądamy, miesza odezwę do powołania z ożywieniem t.j. energią do służby, która odbywa się, po rozpoczęciu pomazania; ponieważ pomazanie jest tym co ożywia do służby, podczas gdy nasza odezwa na zaproszenie do wysokiego powołania jest czynem naszego ofiarowania. - Rzym. 12:1; Przyp. 23:26; Psa. 45:11 (przejrzany Kościół jest tu nazwany córką w znaczeniu przewidującym).

    Jego pogląd, że ci, którzy nie staną się gorliwymi do służby są Wielkim Gronem, jest niedorzecznym; ponieważ ktokolwiek nie jest gorliwym t.j. ożywionym do służby, nigdy nie będzie narodzonym; tak jak w ludzkiej rodzinie, bez ożywienia nie może być narodzenia; a zatem ci którzy nie byliby ożywieni, odebraliby z powrotem ich ofiarowanie, a to byłoby zupełnie dobrowolnym grzechem. Oprócz tego jego pogląd, że Wielkie Grono składa się z tych, którzy nigdy nie byli ożywieni do służby, jest przeciwny oświadczeniom Św. Pawła i Jana, że niektórzy co biegną tylko chwilkę w zawodzie Wielkiego powołania, zostają odrzuceni od najwyższej nagrody, lecz nie stracą życia, (Gal. 5:7; Kor. 11:24-27; 2 Jan 8); ci, którzy biegną, lecz są nieostrożni jak Ezaw (Żyd. 12:15-17; 2 Jan 8; tu typ na Wielkie Grono) tracą ich pierworodztwo, ich pełną nagrodę, Boską naturę i współdziedzictwo z Chrystusem i, jak Ezaw, otrzymają mniejsze błogosławieństwo, t.j. stanowisko we Wielkim Gronie. Oprócz tego brak miłości i czynienie złego może także przyczynić się do odrzucenia do Wielkiego Grona, pomimo wielkiej służby, (1 Kor. 13:2, 3; Juda 23; Obj. 7:14; 1 Tym. 1:19, 20 - gdzie słowo wiara oznacza wierność, którą przez chwile Hymeneusz i Aleksander mieli; ponieważ ich wierność jest tutaj opisana jako szkoda podjęta w wierze, a to było przyczyną utraty ich koron i dostania się w ręce Azazela). Oprócz tego, gdyby jego pogląd był prawdziwym, to byłaby klasa Wielkiego Grona podczas całego wieku Ewangelii, (a nie tylko utracjusze koron, którzy jednak zatrzymywali swoje kapłaństwo) - lecz tak być nie mogło, ponieważ nie było miejsca w obrazie Przybytku na wiek Ewangelii do wyobrażenia Wielkiego Grona. Ci utracjusze koron, aż do roku 1917 byli kapłanami w miejscu świętem (nie objawieni) a to z niepokonaną siłą dowodzi fałszu myśli którą przeglądamy.

    Gdy mówi, że pomazanie Chrystusa było ukompletowane nim zaczął głosić Ewangelię i że to samo musi być prawda względem wszystkich podkapłanów, odpowiadamy, że tak nie może być. Na pierwszym miejscu Chrystus jako doskonała ludzka istota miał wszystkie łaski Ducha jako naturalny człowiek, doskonałe. Ta część pomazania, która nadaje duchowe przymioty sercu była - zupełnie w Nim dokonana z chwilą Jego spłodzenia, a nie na puszczy, lecz ta część pomazania, która odnosi się do duchowej znajomości służby była bez wątpienia dokonaną w Nim na puszczy, chociaż rozpoczęła się również natychmiast przy Jego spłodzeniu. (Mat. 3:16). Dlatego przeciwnie do twierdzenia artykułu, który przeglądamy, ustęp z Dziej. Ap. 10:38 odnosi się do czynów, opisanych w Ew. Mat. 3:16 należących do pomazania. My nie otrzymujemy Ducha bez miary jak nasz Pan. Dlatego nasze pomazanie, choć zaczęło się w głowie i sercu przed rozpoczęciem naszej służby, trwa długi czas po rozpoczęciu naszej służby. Inna przyczyna z powodu tej różnicy jest ta: Jezusa pomazanie musiało być ukompletowanym przed zaczęciem Jego służby, w innym razie Jego służba miałaby niedoskonałości w sobie i byłaby nie ważna; gdy zaś w naszym usługiwaniu nasze nieuniknione słabości głowy i serca są pokryte Jego zasługą. Ponieważ kompletne pomazanie udziela wszystkich zalet serca i wszystkich zdolności głowy dla służby; oczywiście że nasze pomazanie, choć zaczęte przedtem, trwa długo po naszym wejściu w służbę Planu Bożego, jako Jego kapłanów. Jego pomieszanie pojęć odnośnie darów Ducha św. z pomazaniem, jest aż nadto widocznym błędem, aby się nad tym zastanawiać. Powyżej podane Pisma dowodzą, że utracjusze koron utracili ich cząstkę w pomazaniu. Te zastanowienia obalają kompletnie punkt, którego teraz przeglądamy.

    J.F. Rutherford używa szczególnie dwóch Pism, aby dać dowód na swoją myśl o wybranych, że to słowo oznacza uznanie i pomazanie tych, którzy przyjmują jego tak zwane "powołanie" (do ofiarowania się), które otrzymują po ich spłodzeniu z Ducha: - Rzym. 6:3; 1 Kor. 12:12, 13; Gal. 3:27-29; Kol. 2:11, 12). On to powołanie z Rzym. 8:30 tłumaczy, że oznacza zaproszenie dla nowych stworzeń jako takich z powodu ich gorliwości do służby aby przez, to mogli wejść do wysokiego powołania (w które rzeczywiście wchodzili przy ofiarowaniu i spłodzeniu z Ducha - Rzym. 6:3; 1 Kor. 12:12, 13; Gal. 3:27-29; Kol. 2:11, 12). Zaś usprawiedliwienie z Rzym. 8:30 tłumaczy nie w ten sposób, że Bóg przez usprawiedliwienie odpuszcza nam i przypisuje sprawiedliwość Chrystusową, lecz że przez usprawiedliwienie Bóg uznaje nowe stworzenie, które gorliwie przyjmuje zaproszenie i ofiarowywa się, i że następnie Bóg pomazuje daną osobę aby ją uczynić wybranym. Lecz Św. Paweł używa tu słowo "usprawiedliwił" w jego zwykłem biblijnym znaczeniu, jak dany ustęp tego dowodzi; ponieważ w liście do Rzym. 8:28-30 cztery stopnie procesu zbawienia są określone, tak jak Św. Paweł podaje takowe w urzędowych czynnościach Jezusa, jako nasza mądrość, sprawiedliwość, poświęcenie i wyzwolenie (1 Kor. 1:30) lecz w odwrotnym porządku czasu. Oprócz tego ten ustęp jasno uczy, że wszyscy powołani są usprawiedliwieni, co sprzeciwia się jego podaniu, że wszyscy jego powołani nie odpowiadają na powołanie i z tej przyczyny nie są wszyscy usprawiedliwieni w jego znaczeniu. Dalej ustęp uczy, że wszyscy, którzy byli powołani, zostali przed swym powołaniem usprawiedliwieni, co sprzeciwia się jego poglądowi, ponieważ wstawia jego usprawiedliwienie po jego powołaniu. Nie stara się wyjaśnić uwielbienie w 30 wierszu. Z powodu że jego powołanie poprzedza jego usprawiedliwienie - czyli Jego wybranie - musi postarać się, aby jego wybranie poprzedzało jego uwielbienie, jakkolwiek rozumie to ostatnie, i dlatego ustęp ten mógłby go zmusić do uczenia, że wszyscy jego powołani są potem wybrani, i jego wszyscy wybrani są potem uwielbieni. Jego zasada, w tłumaczeniu czynności tego ustępu (Rz. 8:30), w takim porządku w jakim następują w tekście, jest podobna do Kalwinistów, którzy również uczą z tego ustępu doktryny, że raz w łasce to zawsze w łasce, przeciwnie do faktów i jasnych Pism. Jego metoda tłumaczenia wymaga logicznie, aby wszyscy jego powołani byli potem usprawiedliwieni, t.j. wybrani, sprzeciwiając się jego myśli, że tylko mniejszość jego powołanych jest usprawiedliwiona, wybrana, dowodzi, że ten ustęp sprzeciwia się zamiast popiera jego nowe ustawienie. Dlatego ten ustęp zbija jego pomysł o powołanych i usprawiedliwionych i dowodzi, że nasz Pastor miał zupełną rację.

    Tak samo niedołężnie obchodzi się z 1 Kor. 6:11. Podaje i w nawiasach tłumaczy ustęp jak następuje: "aleście (teraz) omyci (z grzechu przez krew Jezusa i dlatego w pokoju z Bogiem i usprawiedliwieni od grzechu - Obj. 1:5; Rzym. 5:1 ) aleście poświeceni, aleście usprawiedliwieni (uznani z powodu waszego oddania się Bogu i ponieważ jesteście wybrani przez Niego) w imieniu Pana Jezusa (Chrystusa) i przez Ducha Boga naszego."

    W Poprawnym Upoważnionym Tłumaczeniu (porównaj margines) ten wiersz brzmi w sposób następujący: "lecz wy omyliście się (czas przeszły), byliście poświęceni (czas przeszły) byliście usprawiedliwieni (czas przeszły)." Dlatego rozumiemy, że ustęp ten w harmonii z biblijnym porządkiem czasu procesów zbawienia uczy następującego: przez słowa omyliście się nie znaczy usprawiedliwienie przez krew Chrystusową, lecz nasze oczyszczenie się Słowem - pozaobrazową umywalnią - od zmazy, ciała i ducha jak poniżej załączone teksty, omawiające o porzucenia grzechu tego dowodzą. (Żyd. 10:22; Efez. 5:26). Przez słowo poświęceni rozumiemy nasze ofiarowanie, dowiedzione przez czas przeszły greckiego czasownika; a przez słowo usprawiedliwieni, rozumiemy ożywienie naszego usprawiedliwienia przez Boga. Tak więc w tym ustępie w jego porządku czasu omycie w umywalni, ofiarowanie przy pierwszej zasłonie i zaraz potem ożywienie usprawiedliwienia, które ma się rozumieć nastąpiło natychmiast po spłodzeniu z Ducha, są podane. A wszystkie te trzy rzeczy wymagają potrzeby naszego porzucenia grzechu, jak załączony tekst pokazuje, jest myślą, apostoła, gdy "usprawiedliwienie" które przeglądamy nie ma pokrewieństwa do grzechu, lecz do ofiarowania. Gdyby słowo omyliście się, jak zwykle w greckim używane, znaczyło usprawiedliwienie, byłoby dowodem, że my sami się usprawiedliwiamy. Dlatego jego myśl nie jest odpowiednią do myśli apostoła w załączonym tekście, oprócz tego tłumaczenie, które przeglądamy, wyłącza z pod rozwagi ważną rzecz odnośnie porzucenia grzechów - oczyszczając się przez słowo - czego załączony tekst i właściwe tłumaczenie wymagają. Tak samo tłumaczenie, które przeglądamy, usuwa zwykłe biblijne znaczenie słowa usprawiedliwić a nadaje takie znaczenie temu słowu jakiego Biblia nigdzie nie podaje, w takim znaczeniu i dla takiego celu w jakim artykuł, którego przeglądamy używa. Dlatego jego tłumaczenie tego ustępu jest złem. Tak więc jego użycie słowa "usprawiedliwieni" nie tylko że nie ma poparcia biblijnego, lecz jest także przeciwne do Biblii z każdego punktu zapatrywania.

    W artykule w Strażnicy z 15 maja, którego przeglądamy (który nadszedł do naszych rąk po napisaniu naszych wzmianek na artykuł: Charakter lub Przymierze pisarz argumentuje o rozwinięciu charakteru, mówiąc że nigdy nie uczył, że nie potrzebujemy wyrabiać charakteru. Powiedział, że miał na myśli, że nasze rozwijanie charakteru nie doprowadzi nas do Królestwa, ponieważ byłoby to naszą zasługą. A czy jego twierdzenia odnośnie służby nie dałyby również zasługi do Królestwa? św. Piotr mówi nam, że pod warunkami naszego powołania dostąpimy do rozwinięcia charakteru gdy dodamy cnoty, któreby w nas działały obfitowały - a one doprowadzą nas do Królestwa (2 Pio. 1:5-10); Podczas gdy św. Paweł mówi nam, że służba a nawet męczeństwo, bez miłości głównej części w rozwinięciu charakteru nic nie znaczy. (1 Kor. 13:3). Radzi jesteśmy widzieć wzmiankę w artykule który przeglądamy że musimy rozwijać charakter, i że sprzedawanie książek nie doprowadzi do Królestwa. Lecz te wzmianki nie powinny być podawane z fałszem, który im towarzyszy, to jest że pisarz nie uczył, że nie mamy rozwijać charakteru; gdyż to jest właśnie podane i argumentowane w szczegółach czarne na białym w artykule w Tower na temat "Charakter lub Przymierze", (zob. pol. Strażnice z 15 maja 1926 r.). Te rzeczy powinny być podane nie tylko z pokornym przyznaniem, że uczył tego strasznego błędu, lecz że skutki tegoż bardzo zdemoralizowały spolegających na nim zwolenników. W tym artykule uczył, że Królestwo utrzymuje się przez trzymanie naszego przymierza, którego trzymanie ogranicza do służby, i wciąż kładł nacisk na sprzedawanie książek i to samo jeszcze czyni w artykule, którego przeglądamy, jako najlepszą formę ofiarniczej służby w obecnym czasie. Jest odpowiedzialnym za wywieranie nadmiernego nacisku na służbę w kwaterach Towarzystwa, i za zaniedbanie innych sześciu zarysów naszego trzymania przymierza. Hipokryzja jego przyznania wpłynęła na nas abyśmy nadal trwali w naszej krytyce jako świadek przeciw jego szatańskim naukom odnośnie niewyrabiania charakteru. Musi być ostatecznie przekonany z powodu wielkiego krzyku jaki podniesiono przeciw jego błędom i z tego wynikających złych następstw nagannego życia, w kołach Towarzystwa, iż z tego powodu był zmuszony odsunąć takie nauczanie. Jego bezwstydne zapierania się połączone z usunięciem tej nauki objawiają jego niezdolność do rozwinięcia, charakteru. Ten błąd o rozwinięciu charakteru przyjął od J.H. Robinsona, od którego przyjął również błąd o 19 Apostołach Nowego Testamentu i inne błędne nauki, a Robinson od tego czasu stał się już zaprzańcem okupu i udziału Kościoła w ofierze za grzech - błędów klasy wtórej śmierci. - Żyd. 10:26-29.

CZAS KOŃCA

    Dla lepszego zrozumienia przedmiotu podajemy, że w III tomie, w wykładzie 2-gim, ang. wyrażenie "time of the end", jest przetłumaczone na jęz. pol. "Czas Końca," "Koniec Czasu," "Czas Zamierzony", "Dzień Przygotowania," i "Początek Czasów Ostatecznych". Wszystkie te wyrażenia są dobre i oznaczają jedno i to samo, lecz my będziemy używać tylko pierwszego wyrażenia w tym artykule to jest "Czas Końca". (Przypisek tłumacza).

    W dwóch polskich Strażnicach, a mianowicie z 1-go lutego 1930, znajduje się art. "Rozpoznawanie czasu", a z 15 lutego 1930, art. "Danielowe dni" W obu tych artykułach, a szczególnie w drugim, atakuje on pogląd naszego Pastora, o Czasie Końca 1 o czasach i dniach z rozdziału 12 księgi Daniela, a natomiast podaje swoje głupstwo, lecz przedtem oświadcza w sposób obłudny, że wcale nie jest jego zamiarem, aby atakować dawniejsze poglądy. W krótkości jego pogląd jest następujący: że Czas Końca, a Koniec Czasów Pogan, jest jednym i tym samem, i że skończyło się w przybliżeniu około 1 Paź. 1914 roku, (zob. Strażnice z lutego par. 8-10, 12, 13, 29 i 38 i par. 1 z lutego 1930 r.); że "akuratnie 3 1/2 lat literalnych, lub 1260 dni, według biblijnej metody liczenia czasu, w owym czasie rozpoczęły się a zakończyły z wielkim prześladowaniem świętego ludu Bożego, to jest w roku 1918" - czyli, że natychmiast po czasie końca, nastąpiło 1250 dni Danielowych, które zakończyły się po 1260 literalnych dniach później; że w drugiej połowie stycznia 1919 r., rozpoczęło się 1290 dni Danielowych, (przez domniemane twierdzenie jednego z urzędników federacji kościołów że Liga Narodów była "politycznym wyrazem królestwa Bożego", a więc według Rutherforda takie twierdzenie postawiło przypuszczalnie Ligę w miejscu świętem, czyli że Liga Narodów jako fałszywe królestwo Boże stanęła na miejscu prawdziwego królestwa Bożego i z tej przyczyny stała się obrzydliwością spustoszenia), że te 1290 dni skończyły się na początku września I922 roku na konwencji w Cedar Point; kiedy wydano pierwsze ogłoszenie "Ogłaszajcie Króla i Królestwo"; a 1335 dni Danielowych rozpoczęły się 1 września 1922 r. i skończyły w połowie maja 1926 r. podczas Londyńskiej konwencji, kiedy to w owym czasie doświadczono wiele radości, gdy zwolennicy Towarzystwa wyruszyli ze sprzedażą i sprzedali 120,900 egzemplarzy książek, co wiele przyczyniło się do ich radości! W dalszym ciągu zapewnia, że odnośne miejsca w księdze Daniela nie dotyczą papiestwa, chociaż przyznaje, że mogą być miniaturowym (!) wypełnieniem się proroctwa Danielowego w łączności z papiestwem w roku 1799; twierdzi, że prawdziwe wypełnienie tegoż utożsamia Czas Końca z Końcem Pogan; i że nie przyszło prędzej, aż Pan zapoczątkował działalność przeciwko wywłaszczeniu Królestwa szatana. Przez jego częste powtarzanie nauki, że "Koniec czasów Pogan" jest "identyczny z Czasem Końca", i że te 1250 dni następowały zaraz po jego Czasie Końca przez , co wskazuje, że czas końca nie przekracza poza "rok 1914 w przybliżeniu około 1-go października." Ma się rozumieć, że jego pogląd zmusza do odrzucenia prawie wszystkiego z III tomu. I nie zapominajmy o tym, że przez jego przekręcanie przygotowuje swoich zwolenników, aby odrzucili pogląd, że żniwo rozpoczęło się w roku 1874, a zgodzili się na jego pogląd, że rozpoczęło się w roku 1918. Zauważcie przebiegłość jego postępku.

ZBIJANIE ZARZUTÓW NOWEGO POGLĄDU

    Przeciw jego poglądowi mamy wiele zarzutów:

    (1) Daniel mówi nam, że w przeznaczonym czasie samowładny król miał najechać i zwyciężyć Egipt, potem przez porażkę swej floty wojennej miał powrócić do Egiptu, a ponieważ królowie z północy i południa mieli złączyć się przeciwka niemu, miał powrócić do swej własnej ziemi akuratnie na początku Czasu Końca. (Dan. 11:29, 30, 40-45). Takie wypadki nie miały miejsca "około 1 Paźdz. 1914 roku", ani podczas jakiegokolwiek czasu wojny światowej; ani nie wypełniły się nawet 100 lat przed rokiem 1914; lecz wypełniły się akuratnie przed i w październiku 1799 roku a nie później; dlatego Czas Końca nie zaczął się ani się nie skończył w roku 1914; lecz zaczął się 115 lat przed rokiem 1914, to jest w październiku roku 1799. To dowodni, że jego Czas Końca jest fałszywym.

    (2) Czas Końca jest rozległem, okresem czasu, ponieważ zaczął się, jak dowiedliśmy, w październiku 1799 roku i skończy się krótko przed zmartwychwstaniem Daniela i jego nagrodą jako Starożytnego Świętego. (Dan. 12:13). To się jeszcze nie wypełniło i nie wypełni się jeszcze przez wiele lat. A to więc pobiją jego wypowiedzenia się, że datą rozpoczęcia się Czasu Końca jest czas "około 1 Paździer. 1914 roku." Gdy nasz Pastor pisał III tom, on wierzył że ucisk skończy się w październiku 1914 i że ziemska faza królestwa będzie wtenczas ustanowioną i dlatego w tym tomie uczył, że Czas Końca, który zaczął się w paźdz. 1799 roku miał zakończyć się w paźdz. w roku 1914. Gdy w roku 1904 wywnioskował, że ucisk dopiero się zacznie w roku 1914, odmówił naznaczenia końca ucisku, jak również zaznaczył że koniec Czasu Zamierzonego czyli Czas Końca skończy się później aniżeli w roku 1914, lecz odmówił naznaczenia daty.

    (3) Północ z przypowieści (Mat. 25:1-12) była w kwietniu 1877, gdy powstał krzyk: "Oto Oblubieniec"; lecz ta noc zaczęła się 1 Października 1799, jak pokazaliśmy (Present Truth 27, 13 odnośnie Mar. 13:35; Łuk. 17:34) dlatego ta noc przychodzi do jej pierwszego końca w roku 1954, na początku zejścia się jej z okresem królestwa. Ta noc jest okresem Czasu Końca, którego zajście w królestwo będzie trwać 25 miesięcy dłużej, t.j. do listopada 1956, po którym to czasie Daniel powróci. Dlatego to obala pogląd, że Czas Końca i Koniec Czasów Pogan są jednoznacznymi i że oba te okresy kończą się około października 1914 roku "

    (4) "Tego czasu" (w jęz. heb. jest słowo be co oznacza na polskie w); a zatem powinno być: W czasie końca powstanie Michał, Dan. 12:12. To było 10-go dnia miesiąca Nisan 1878 (w równoległym czasie, gdy Jezus wjechał do Jerozolimy 1845 lat przedtem, odrzucił Izraela i oczyścił świątynię) gdy zaczął wykonywać Swój autorytet w odrzucaniu Babilonu, i gdy przez pierwsze przesiewanie żniwa zaczął wyganiać Prawdą klasę niegodną z Jego świątyni. To trwało aż do obudzenia śpiących świętych czyli do dnia 16 miesiąca Nisan 1878 roku i połączenia ich z Nim w królestwie. Następstwem Jego powstania było atakowanie Prawdą królestwa Szatańskiego (Szatan będąc indywidualnie wiązany od roku 1874 do 1878 w przygotowaniu do rozchwycenia jego domu, Mat. 12:29) W jego religijnych, arystokratycznych, politycznych i przemysłowych zarysach, atak ten spowodował taki rozdział w królestwie Szatana między klasą konserwatywną a masami radykalnymi, że groził niebezpieczeństwem obalenia go przez rewolucję niezadowolonych mas. Ażeby temu zapobiedz, i utrzymać swoje królestwo, Szatan zebrał narody w dwa wojenne obozy do wojny, w której miał nadzieję usunąć różnicę między konserwatystami a radykałami, aby przez to po każdej stronie narodów mogli wierzyć, że przeciwna strona chciała zniszczyć ich narodową egzystencję. Dlatego powstała Wojna światowa. Tak więc Chrystusa ataki Prawdą na królestwo szatana od roku 1878 do 1914 były częścią powstania Michała. Początek tego powstania w 1878 "w Czasie Końca, " dowodzi, że Czas musiał zacząć się długo przed "1 paździer. 1914 rokiem." Równoległe dyspensacje dowodzą tej daty na rok 1878, a znaki czasów to potwierdzają, t.j., że Chrystusa ataki Prawdą, jak powyżej podaliśmy, już tak rozdzieliły Chrześcijaństwo, że w roku 1882 i 1905, Trójprzymierze i Trójporozumienie były zupełnie uformowane na szatański sposób przeciwdziałania i jako współzawodnicy nadzwyczaj rozjuszonych grup narodów. W roku 1914 wojna się zaczęła, która ze strony szatana była zamierzoną aby usunąć niebezpieczeństwo rewolucji, która by mogła zniszczyć jego królestwo. Jak artykuł, którego przeglądamy twierdzi, Michał nie zaczął powstawać "około 1 Października 1914" chociaż około tego czasu ważna faza Jego powstania nastąpiła. Jego powstanie zaczęło się w 1878 i będzie trwać przeciw królestwu szatana, aż do końca anarchii i ucisku Jakuba.

    Możemy jeszcze nadmienić, że przez wyrażenie "Tego Czasu" u Dan. 12:1 ( w hebr. "w tym czasie") nie mamy rozumieć, że to odnosi się do samego końca wypadków opisanych w poprzedzających wierszach, lecz mamy rozumieć, że to odnosi się do całego okresu do którego te wypadki należą.

    Mamy podobne wyrażenie "tedy" znajdujące się u Mat. 25:1. To również nie odnosi się do czasu kilka poprzedzających wierszy, które traktują c czynnościach J.F. Rutherforda jako złego sługi, lecz do okresu Czasu Końca opisanego u Mat. 24:14-51, (ostatni stopień pracy opowiadania Ewangelii na świadectwo [wiersz 14] był wykonany przez misjonarzy i Towarzystwa Biblijne, a to zaczęło się zaraz na początku "Czasu Końca", jak fakty historyczne tego dowodzą).

    (5) Podczas Czasu Końca cały ucisk musi się wypełnić Proroctwo Daniela 12:1 nie mówi, że tylko w rychłym początku wojny części tego, ucisku, jak artykuł który przeglądamy twierdzi, lecz id cały czas ucisku wypełnia się w Czasie Końca, włączając wszystkie stopnie tegoż: wojnę, rewolucję, anarchię i ucisk Jakuba. połączone z głodem i morem; ponieważ przyczyną ucisku jest właśnie powstanie Michała , do zaatakowania królestwa Szatana, począwszy od 1878, aż zupełnie przez powyższe uciski je zniszczy. Twierdzenie Rutherforda, że wyrażenie czas ucisku jakiego nie było odkąd narody poczęły być, oznacza Wojnę światową a przez wyrażenie "ani potem będzie", Jezus miał na myśli inny ucisk, gorszy, t.j. Armagedon jest to jego czystym wynalazkiem któryby chciał wprowadzić do tekstu; ponieważ Jezus wyraźnie mówi, że wielki ucisk miał być większym aniżeli jakikolwiek inny ucisk jaki miał się wydarzyć do Jego czasu (pierwszej obecności) i po Jego czasie. W tym tekście nie znajdujemy takiego przeciwieństwa, o jakiem wspomina przeglądany artykuł, co też i wiersz pokazuje "Albowiem naonczas będzie wielki ucisk, jaki nie był od początku świata aż dotąd (gdy to Jezus mówił) ani potem będzie". (Mat. 24:21) Podobne wysłowienie znajduje się także u Mar. 13:19. Pismo św. nigdzie nie używa naprzykład następującego wyrażenia: "czas ucisku jaki nigdzie nie był jako były narody do owego czasu, ani nie będzie potem." Zauważyć różnicę w wyrażeniu Daniela "aż do tego czasu" i naszego Pana "aż dotąd" (Jego czasu). Ponieważ Dan. 12:1 uczy, że w Czasie Końca cały ucisk się wypełni, widocznie Czas Końca nie jest jednakim z Końcem Czasów Pogan. Zaczął się przed zakończeniem Czasów Pogan i kończy się później.

    (6) Dan. 12:1 uczy jeszcze, że podczas Czasu Końca cały wybrany Kościół "ktokolwiek będzie znaleziony zapisany w księgach" żywota, będzie wyswobodzony t.j. z grobu i tej ziemi przez pierwsze zmartwychwstanie. Dlatego Czas Końca i Koniec Czasów Pogan nie mogą być jednakowymi. Równoległe dyspensacje dowodzą, że zaśnięci święci zostali wzbudzeni w roku 1878, gdy niektórzy z świętych nie są jeszcze wyswobodzeni z tej ziemi; dlatego Czas Końca zaczai się przed rokiem 1878 i jeszcze potrwa wiele lat, a to zbija właśnie błąd którego przeglądamy.

    (7) W Czasie Końca miało być wiele podróżowania i rozmnożeniu się umiejętności we wszystkich kierunkach myśli ludzkiej, tak religijnej, jak i świeckiej. (Dan. 12:4) Takie podróżowania zaczęły się z wynalazkiem parowców zaraz po roku 1799, trwało, a wynalazkami kolei żelaznych, elektrycznych, samochodów, aeroplanów i balonów. A jak cudownym rozmnożeniem się świeckiej i religijnej umiejętności odznaczył się ten okres od roku 1796. Gdyby Czas Końca był równoznaczny z końcem Czasów Pogan i gdyby ten koniec Czasów Pogan miał przypuśćmy co najwyżej 50 dni, a co najmniej jeden dzień [t.j. według żydowskiej rachuby od 10-go dnia piątego miesiąca (odpowiadającego dacie 1-go sierpnia 1914) do 1-go dnia siódmego miesiąca odpowiadającego dacie 21-go września 1914), czyli tak zwanego "około 1-go października 1914"], to i tak nie byłby dostatecznie długim okresem na przepowiedziane podróżowanie, a zupełnie niewystarczającym nr, wzrost umiejętności na której osiągnięcie potrzeba więcej aniżeli pięć-dziesiąt dni, a nie tylko jeden dzień. A więc te dowody obalają myśl, że Czas Końca był od 1 sierpnia do 21 września 1914 roku, lub tylko 21 wrzesień w roku 1914, tak zwany "około" 1 Października.

    J.F. Rutherford stara się uniknąć myśli o podróżowaniu i rozmnożeniu się różnego gatunku umiejętności, twierdząc że tylko duchowa umiejętność jest podana u Dan. 12:4 t.j. to co on od roku 1918, 1922 i 1926 dawał swoim zwolennikom. Na to odpowiadamy: jeżeli jego myśl jest prawdziwą, sprzeciwiałaby się jego poglądowi, ponieważ ustęp mówi, że umiejętność miała przyjść w Czasie Końca, o którym twierdzi, że jest jednakowym z Końcem Czasów Pogan; dlatego jego rozmnożenie się umiejętności przychodzi kilka lat po jego Czasie Końca. Dowodzi jakoby wyrażenie "biegać tam i sam" nie znaczyło "podróżować", lecz twierdzi, że to znaczy badać t.j. obecną jego Prawdę. Zaprzeczamy prawdziwości jego twierdzenia. Podaje on miejsca w których znajduje się wyrażenie "tam i sam" 2 Kron. 169; Jer. 5:1; Zach. 4:9, 10 i Amosa 8:11, 12, twierdząc, że to nie znaczy podróżować, lecz badać. Odpowiadamy, że w każdym wypadku myśl o podróżowaniu jest podana i że w innych czasownikach tych zdań myśl o badaniu lub innych przedmiotach jest dodana. Jeżeli wiec w 2 Ks. Kron. 16:9 mówi, że "oczy Pańskie biegną tam i sam przez ziemię, aby okazał się Mocnym dla tych, których serca są doskonałe ku Niemu", jest myślą, że Boskie władze obserwują, biegną z miejsca na miejsce do każdej części ziemi dla protekcji i wzmocnienia Jego wiernego ludu. Tu podróżowanie jest określone w przenośnym znaczeniu, ponieważ oczy tu są obrazowe; dlatego umysłowe podróżowanie z jednego miejsca do drugiego jest tu wskazane. Jer. 5:1, napomina niektórych do podróżowania literalnymi nogami przez wszystkie ulice Jerozolimy, i aby w takiej podróży starać się znaleźć i zauwa-żyć sprawiedliwego człowieka. Bieganie tam i sam jest tutaj literalnem, fizycznem, podróżą. Co im jest powiedziane aby czynili w takiej podróży, należy do badania charakteru. Obrazowe podróżowanie, umysłowe przenoszenie się z miejsca na miejsce jest także opisane u Zach. 4:9, 10. W księdze Amosa 8:11, 12 jest opisane bieganie tam i sam jako literalne podróżowanie w poszukiwaniu za prawdą, które jest tak znamienne w naszych czasach n. p. przez uczonych, archeologów, wynalazców, odkrywców i t. p. Tacy nie znajdują Boskich Prawd w ich podróżach i badaniach. Wszystkie te ustępy w których znajdują się słowa "biegać tam i sam" oznaczają podróżowanie, dwa z nich odnoszą się do fizycznego, a dwa do umysłowego podróżowania. Czy to odnosi się do literalnego czy obrazowego podróżowania, to mimo tego są to podrożę jakie są opisane i dowodzą, że to słowo znaczy podróżować a nie badać. Dlatego Dan. 12:4 jest dobrze przetłumaczone w A.V., R.V., A.R.V., Younga, Rotherhama, Wydaniu Baptystów, w Poprawnym tłumaczeniu, w wydaniu Margolis, Leeser'a, Penton'a i w wielu innych tłumaczeniach Biblii. Faktycznie tylko wyżsi krytycy, chcieliby swoimi tłumaczeniami obniżyć wartość proroctw o patentowanych znakach czasów i oni podają taką myśl, jak ta, nad którą się zastanawiamy.

    Powyższe siedem dowodów wykazują, że nasz Pastor miał rację, że początek Czasu Końca rozpoczął się z rokiem 1799, a Koniec tegoż; przed zmartwychwstaniem Daniela; Br. Russell po roku 1904 nie chciał ustanowić daty bo w świetle Epifanii, nie mogła być zrozumiana za jego życia, lecz teraz widzimy, że ta data przypada, w listopadzie w roku 1956 przy jego zupełnym końcu, a Czas Końca zakończy się przy zejściu się wieków od paźdz. 1954 do listopada 1956 roku.

    W krótkości zbijemy niektóre podrzędne błędy artykułu odnośnie Czasu Końca. Na jego twierdzenia, że w księdze Daniela w roz. od 8-12 Daniel wyobraża wierny lud Boży w Czasie i po Czasie Końca, odpowiadamy, że to nie może być prawdą, ponieważ on nie rozumiał tych części widzenia, które oni rozumieli. Gdyby on był obrazem na nich n. p. w 12-tym rozdziale, to i oni by teraz nie rozumieli widzenia; ponieważ w tym domniemanym typie on jej nie rozumiał. Jehowa wysłał laskę mocy Swojej z Syonu, aby panował wśród nieprzyjaciół Jego, nie w roku 1914, jak on twierdzi, lecz w 1874, przy wtórem Przyjściu Chrystusa. Na jego twierdzenia, że po wyrażeniu narody rozgniewały się (jak on twierdzi że to zaczęło się w 1914) następuje wyrażenie wyrzucone do Boga "żeś wziął moc Swoją wielką i ująłeś królestwo" (Obj. 11:17) i że to dowodzi, że natychmiast przed rozpoczęciem ucisku (1914) Bóg ujął Swoją wielką moc, t.j. w roku 1914, odpowiadamy: ten sam argument dowodziłby, że natychmiast potem powinien się był rozpocząć sąd dla umarłego rodzaju Adamowego, nagroda dla Starożytnych Świętych, jak również nagrodzenie wszystkich z Maluczkiego Stadka i zniszczenie niepoprawnych Tysiąclecia musiałoby już nastąpić, co za śmieszność! Bóg ujął Swą moc i zaczął panować od roku 1878; narody przez atak Chrystusowej Prawdy na królestwo Szatańskie zaczęły stopniowo przychodzić do gniewu, tak że w 1882 byli jedni przeciwko drugim złączeni, i zaczęło się tarcie; a gniew Boży zaczął się w roku 1914. Przeminie jeszcze wiele lat zanim próba nad umarłym światem się rozpocznie. Nagroda dla zaśniętych świętych zaczęła się w r. 1878, a niektórzy z nich dość długo muszą, jeszcze czekać na jej otrzymanie, a co do Starożytnych świętych, to nie prędzej powrócą, aż w przybliżeniu po listopadzie 1956. Zniszczenie pierwszych niepoprawnych na ziemi przyjdzie 100 lat później, a ostatni niepoprawni będą zniszczeni blisko 1000 lat później. Tak więc Obj. 11:17 nie dowodzi, aby jego punkt odnośnie Czasu Końca miał być "około" 1 Paźdz. 1914. A zatem żadne z Pism których on używa nie daje dowodu, że data "około" 1 Paźdz. 1914" jest Czasem Końca.

    Co do jego insynuacji, którą stara się zręcznie wzbudzić podejrzenie do nauk wiernego sługi, to jest, że br. Russell twierdził, że uformowanie Związku Ewangelickiego w roku 1846 było powodem kompletnego oczyszczenia ludu Bożego, odpowiadamy, że ta insynuacja objawia, że on nawet nie posiada dostatecznego wyrozumienia tego, co nasz Pastor pisał o tym Związku. Ten Związek nie oczyścił, lecz z powodu swego sekciarstwa odciął od wszelkiej społeczności, klasę świątnicy, że ta przez pozbycie się w 1846 błędów, o nieśmiertelności duszy i wiecznych mękach, a oprócz tego wiele innych błędów już porzuconych, klasa ta została z główniejszych plugastw papieskich oczyszczoną. Oczyszczenie, które było dokonane w roku 1846, nie było kompletnym oczyszczeniem ludu Bożego, lecz oczyszczeniem od plugawych błędów papiestwa, mianowicie takich które miały jakąkolwiek łączność z mszą. Takie fałszywe insynuacje rzucane na br. Russella, na które odpowiedzieliśmy, są rzucane jedynie dlatego, aby dały podstawę do zarzutu, że br. Russell uczył urojonych i domniemanych rzeczy, by przeto wszczepić niewiarę do niego i utorować drogę do odrzucenia go jako nauczyciela, a natomiast, aby przygotować drogę do przyjęcia błędów "złego sługi". Oczyszczenie przy końcu 2300 dni jest zupełnie innym od tego, które zaczęło się w roku 1878, gdy Jezus zaczął oczyszczać klasę świątyni. Mal. 3:2, 3 dowodzi, że to zaczęło się rychło w Parousii i trwa w ciągu dalszym w Epifanii, między innymi czynnościami sześć przesiewań było użytych w celu dokonania tego oczyszczenia jak już w tym artykule podaliśmy. To niweczy twierdzenie o przyjściu Pańskim do świątyni w roku 1918, po którym to czasie, jak on twierdzi, nastąpił początek oczyszczenia klasy świątyni.

PODOBIEŃSTWO W DWÓCH PAPIEŻACH

    Mówi, że ci którzy mówią przeciwko naukom Strażnicy mówią rzeczywiście przeciwko Bogu, i że to dowodzi, że tacy posiadają zły stan serca. To znaczy, że Bóg jest odpowiedzialnym za błędy w Strażnicach. Artykuły Strażnic uczyły, że Kościół opuści ziemie w 1918. Czy Bóg był odpowiedzialnym za to? I czy ci, którzy sprzeciwiali się temu błędowi mówili przeciwko Bogu? Strażnica uczyła później że drzwi do Wysokiego Powołania były zamknięte w roku 1918 i że Kościół opuści ziemię przed rokiem 1925, że Starożytni święci mieli tedy powrócić, i że nikt potem nie będzie umierać. Czy ci którzy na wiele lat przed rokiem 1925 udowadniali, że te rzeczy były błędne, czy ci mówili przeciwko Bogu? Czy Bóg był za różne błędy wyrażone w Strażnicach odpowiedzialnym? Właśnie że takie nauki, które my teraz zbijamy bluźnią Bogu; ponieważ one czynią Boga odpowiedzialnym za błędy "przewodu". Przez takie mówienie J.F. Rutherford, mały papież w małym Babilonie, naśladuje wielkiego papieża w wielkim Babilonie, który tak samo oskarża krytyków jego nauk. A gdy nazywa przeciwników jego błędów i jego złych urzędowych praktyk, obrońcami szatańskiej organizacji, czyni on to samo co jego wielki sobowtór względem swoich oponentów. J.F. Rutherford już dawno przestał być mówczym narzędziem Bożym, a jest mówczym narzędziem, i głównym sługą Szatana między ludem w Prawdzie.

    Wyprowadzenie nas ze symbolicznego Egiptu nie przypisujemy bratu Russellowi, jak to on fałszywie utrzymuje. Jak wiadomo, to Clayton Woodworth był tym, który wynalazł tę myśl, z dodatkiem, że J.F. Rutherford był Jozuem, prowadzącym lud Boży do odziedziczenie, pozaobrazowej ziemi Chananejskiej. Jezus tylko jest pozaobrazem Mojżesza i Jozuego. On wyprowadził nas z symbolicznego Egiptu i używał w tym Pastora Russella, jako Jego sługę, jak również używał innych podrzędnych sług do tego. Lecz Szatan, działając jako mały Faraon używał i używa J.F. Rutherforda do zniewolenia wielu z ludu Bożego w małym Egipcie. Jego obrzydliwe znieważanie nauk wiernego i roztropnego sługi, przeciwko którego usłudze i naukom starał się by je podwracać, a w miejsce których wprowadził i jeszcze wprowadza niebezpieczne błędy i pracę, przyczyniły się do tego, że musimy mówić przeciwko temu oszczercy tego, który nauczył go prawie wszystkiego co było godne do nauczania z Pisma św. i z którego pism otrzymał prawie wszystko to, co miało wartość i co jeszcze ma wartość w jego własnych pismach; bo gdyby jego pisma zostały ogołocone z tego co otrzymał od brata Russella, to byłyby bezwartościowe i nie zawierałyby ani jednego szczegółu prawdy religijnej; ponieważ pięciorakie przekleństwo Bóg włożył na niego (Zach. 11:15-17; Mat. 24:48-51), jest powodem zaćmienia jego duchowego wzroku na wszystkie nowe Prawdy. Dlatego cokolwiek wydaje nowego jest nieprawdziwe. I każda nasza egzaminacja jego nowych poglądów dowiodła tego zupełnie, że nie jest w stanie nam odpowiedzieć.

DNI DANIELA

    Przystępujemy teraz do jego pojęcia dni Danielowych na 1260, 1290 i 1335, które jest rzeczywiście głupstwem. (2 Tym. 3:9). Przeciwko jego pojęciu, że 1260 dni, zaczynają się przy Końcu Czasów Pogan (21 września 1914) przedstawiamy jak następuje: (1) Jak powyżej wykazaliśmy odnośnie prawdziwego Czasu Końca - 1799-1954 - dowodzi, że dni Daniela w każdym wypadku zaczęły się przed jego Czasem Końca.

    (2) Złamanie władzy małego niszczącego rogu - "rozpraszającego" - przez prześladowanie mocy świętego ludu, którą jest Prawda, było ukompletowane na początku prawdziwego Czasu Końca roku 1799; niech nam kto da dowód, że od 1799 Prawda byłe. w ciągu dalszym niszczona i dlatego utracona przez wierny lud Boży, jak to było za uciesznych czasów papiestwa. Zauważcie że ten ustęp (Dan. 12:7) nie potwierdza wywodów Rutherforda, który tak dumnie powołuje się na ten ustęp jako niezłomną prawdę, dowodząc, że lud Boży po 1260 dniach nie miał być więcej prześladowany lub przez prześladowanie rozrzucony. Lecz to o czym ten tekst wspomina jest: że po tych dniach ich moc (którą jest Prawda) nie będzie już więcej rozrzuconą - spustoszona kiedyś przez prześladowanie papiestwa była. Częściowe karanie przyszło rzeczywiście na pewnych fałszywych nauczycieli wodzów Towarzystwa - za niektóre ich fałszywe nauki i złe postępki lecz żaden szczegół z Prawdy Pańskiej - która jest mocą ludu Bożego nie był skruszony ani w tym czasie ani od 119 lat przed tym czasem. Dlatego te 1260 dni nie mogły się wtenczas skończyć.

    (3) Fakty niezbicie dowodzą, że od 1799 nie tylko że moc - Prawda - ludu świętego nie była, ale widzenie z ruchem Millera od roku 1829 zaczęło stawać się stopniowo, coraz to więcej jaśniejsze, naprzód przez ruch wtórego Przyjścia naszego Pana 1829 1844, po pierwsze z zakresu chronologii a po drugiej na różne przedmioty w oczyszczonej Świątnicy, szczególnie na dalsze chronologiczne rozwinięcie, 1846-74; po trzecie w ruchu Parousii, 1874-1914; a od tego czasu w ruchu Epifanicznym. Z każdej kontrowersji przeciwnej poszczególnym prawdom, każdy z tych ruchów wyszedł zwycięsko, pobijając wszelkie ataki, a rozwijając chwalebne Prawdy Pańskie na czasie, które odtąd jaśnieją coraz to większym blaskiem. To są fizyczne fakty, których nie można absolutnie zaprzeczyć, odnośnie stanu jaki egzystował po roku 1799; a ponieważ rozpraszanie czyli pustoszenie Prawdy, mocy świętego ludu, od tego czasu ustało, te 1260 dni skończyły się wtenczas.

    (4) Te 1260 dni musiały skończyć się przed 2300 dniami, ponieważ przy końcu tych 2300 dni Kościół był oczyszczony (w hebrajskim, usprawiedliwiony t.j. obroniony) w tym znaczeniu, że pozbył się splugawienia jego i przez jego spory religijne, z powodu których zauważył i obalił błędy pośrednio lub bezpośrednio połączone z mszą. To nie znaczy, że już wtenczas Kościół był oczyszczony od wszystkiego błędu, lecz był oczyszczony od takich błędów które miały jakikolwiek związek z pustoszącymi naukami obrzydliwości pustoszenia t.j. mszy. Takie staranie się o oczyszczenie od tego wszystkiego co miało łączność z plugawymi doktrynami przyczyniło się do zupełnego zwycięstwa nad każdym papieskim argumentem mającym bliższą lub dalszą łączność z mszą - rzecz, która dowodzi, że już przed rokiem 1846 Prawda jako moc tego świętego ludu została uwolnioną od pustoszenia i że wolność była dostateczną aby tego dokonać, ponieważ bez takiego poprzedzania wolności nie podobna było odrzucić wszelkiego argumentu za mszą wypływającego tak z niej jak również z jej połączonych doktryn. (Dan. 8:13, 14). A więc to obala myśl, którą przeglądamy względem 1260 dni.

    (5) Początek 2300 dni, jest dobrze określony ha rok 455 przed Chrystusem, z których 490 odcina się od ich początku aby doprowadzić do wypadków wzmiankowanych u Dan. 9:24, które zakończyły się w 36 r. po Chr. Objaśnienia jakie anioł podał odnośnie roz. 11 i 12 księgi Daniela, dane były w tym celu aby uczynić jasnym widzenie Dan. 8:9-12 jak również niektóre krótkie objaśnienia wierszy 13-25, gdzie słowo dni w wyrażeniu 2300 dni użyte w objaśnieniu oznacza lata, słowo dni użyte w innych tłumaczeniach widzenia t.j. 1280, 1290 i 1335 (Dan. 12:7-12) muszą także być latami. To niszczy pogląd artykułu, którego przeglądamy na te trzy okresy; ponieważ J.F. Rutherford twierdzi, że to są literalne dni.

    (6) Fakt, że widzenie miało być jasne, w Czasie Końcu 1799-1954 (Dan. 12:9) i fakt, że przez ruch Millera (1829-1844) stawało się coraz jaśniejsze, dowodzi że nie tylko Czas Końca zaczął się przed rokiem 1829, lecz że wtenczas skończyło się 1290 dni; ponieważ Dan. 12:10, 11 pokazuje, że mądrzy mieli zacząć wyrozumiewać te rzeczy przy końcu 1290 dni. To także dowodzi, że dni są symboliczne i zbija okres literalnych 1290 dni od stycznia 1919 do września 1922.

    (7) Pakt, że począwszy od końca 1335 dni miało przyjść wielkie błogosławieństwo na wiernych przez bardzo szczególne otwieranie Prawdy, gdy "w końcu" - w żniwie (żęciu od 1874-1914 i w pozostałych procesach żniwa od 1914 do 1954) widzenie miało wypowiedzieć, a nie skłamać (Abak. 2:1-3) i fakt, że chwalebne poselstwa Parousii i Epifanii dały tą radość - "Tę niewymowną radość, pełną chwały!" Błogosławiony niech będzie Pan!" - to dowodzi, że te 1335 dni były tylu latami i że skończyły się w roku 1874. To także dowodzi, że - te 1260, 1290 i 1335 dni - powinno się liczyć od roku 539 po Chr., i że papiestwo jest obrzydliwością która pustoszy, co popiera pogląd naszego Pastora, a niszczy pogląd na którym się zastanawiamy, że 1335 dni są dniami literalnymi, i że zaczęły się we wrześniu, 1922, a skończyły się w maju 1926.

    Przystępujemy teraz do zbijania niektórych szczegółów jego nowego poglądu na takie punkty - które są bryzganiem błota - lecz on w swojej ślepocie (Zach. 11:17) i opilstwie (Mat. 24:49) bierze za światło błyskawic. Jego twierdzenie że cuda czyli "dziwne rzeczy", (o których długości jest dane zapytanie w ks. Daniela 12:6) są dwie organizacje Boska i Szatańska; takie tłumaczenie jest dowolnym, bezpodstawnym i sprzecznym z odpowiedzią zawartą w 7 wierszu, bo jak czytamy w tekście to zapytanie jest połączone z końcem kruszenia Prawdy, i jako takie wspomniane jest u Dan. 8:24.

    Tymi cudami czyli "dziwnymi rzeczami" były papieskie postępki w traktowaniu innych, mianowicie świętych i Prawdy. W ang. Biblii koniec ustępu z ks. Dan. 12:7 brzmi w sposób następujący: "tedy się te rzeczy wypełnią." W pol. bib. "tedy się to wszystko wypełni". Lecz on niewłaściwie cytuje ten ustęp, dowodząc, że zamiast "rzeczy" powinno być słowo dni; łatwo możemy to pobić faktem, że Daniel w 6 wierszu zapytuje się o długości trwania tych rzeczy czyli cudów, a w 7 wierszu otrzymuje odpowiedź. A zatem rzeczy są rzeczami, a nie dniami.

    Na jego twierdzenia że ten "on" który rozprasza władzę ludu Bożego (w. 7) jest szatan, odpowiadamy: Dan. 8:9-25 jak już było wyjaśnione powyżej dowodzi, że ten "on" jest mały róg - papiestwo. Żadne prześladowanie przed papiestwem nie niszczyło Prawdy. Dlatego już nie ma więcej żadnego kruszenia siły ludu świętego po tych 1260 dniach, a ponieważ jego prześladowanie, to jest jego samego i jego naśladowców, w roku 1918 (zauważcie: nie kruszenie Prawdy) zaczęło się po jego skończonych 1260 dniach, a zatem jego prześladowanie nie może być tym, które kruszyło siłę świętego ludu, ponieważ to kruszenie miało odbyć się podczas tych 1260 dni i skończyć się z ich zakończeniem, gdy zaś prześladowanie według jego poglądu miało zacząć się po zakończeniu jego 1260 dni. Tak więc od 21 września 1914 (pierwszego dnia, siódmego miesiąca i zupełnego końca Czasów Pogan) do 31 grudnia było 102 dni; w roku 1915, 365 dni; w 1916, 366 dni i w 1917, 365 dni. Wszystko razem uczyni 1, 199 dni dodając do tego jeszcze 61 dni w roku 1918 przyprowadza nas do 2 marca 1918 roku; a więc, gdyby to były prawdziwe 1260 dni i gdyby to miało znaczyć prześladowanie ludu Bożego, a nie kruszenie Prawdy, to nie byłoby żadnego prześladowania po tym czasie. Lecz stało się zupełnie przeciwnie, bo 14 marca roku 1918, blisko 2 tygodnie później, kiedy rząd Stanów Zjednoczonych Am. zakazał rozszerzanie Dokonanej Tajemnicy (VII tomu) i rozkazał aresztować wszystkich, którzyby odważyli się potemu to czynić. (Z. 18, 133 par. 5) Wodzowie Towarzystwa zostali aresztowani 8 maja, 1918, na kilka dni przed zabraniem Towarzystwu książek, prywatnych papierów i innych dokumentów z brooklyńskiej kwatery. Na dowód zobacz notatkę p. t. "Prominent Brethren Arrested" - Wybitni Bracia Aresztowani w angielskiej Strażnicy z roku 1918 str. 171. Ale Zauważmy jak w Strażnicy z 1930 z 15 lutego str. 52 w par. 8, adwokat Rutherford sfałszował czas zabrania papierów i aresztowania urzędników towarzystwa, gdzie podał, że te wypadki miały miejsce w lutym 1918 r., zamiast 8-go maja 1918, a to dlatego tak sfałszował, ażeby mogło zgadzać się z jego 1260 dniami literalnymi. Jest to jawny objaw jego fałszerstwa przez porównywanie powyżej zacytowanych Strażnic.

    Rozproszenie jego naśladowców (nie prawdy) zostało dokonane po zakończeniu się jego 1260 dni, po 2 marcu 1918 i wykazuje sprzeczność jego poglądu z danymi Pismami, nawet chociażby dni były literalne. Dlatego jego 1260 dni są nie tylko błędne, lecz sprzeciwiają się wymaganiom Pisma św., które wskazuje, że koniec rozproszenia mocy ludu świętego czyli Prawdy będzie przy Końcu 1260 dni; gdy zaś amerykańskie prześladowanie, które, jak on twierdzi, jest rozproszeniem mocy ludu świętego, zaczęło się, dopiero po zakończeniu się jego 1260 dni; a zakończyły się przeszło rok później.

    Na jego oświadczenie, że wiele z liczb w Księdze Objawienia są literalnymi, odpowiadamy, że wszystkie są literalne. Symbole nie są w liczbach lecz w ich połączonych rzeczownikach, które w każdym wypadku są przenośnymi z wyjątkiem jednego, tych tysiąc lat Obj. 20:3-6. Wszędzie w Księdze Objawienia gdzie słowo dni, miesiące, lata są użyte, są symboliczne. Na jego oświadczenie, że prześladowanie w roku 1918 było ostatnim jakie lud Boży doświadcza, odpowiadamy: Nie! Jedno prześladowanie bardzo się wzmaga, między Kapłanami i pociągnie za sobą także Wielkie Grono i Młodocianych świętych, jako pozaobraz, między innymi wypadkami, drugie zastosowanie trzech młodych Hebrajczyków w piecu gorejącym. Jak nasz Pastor wyjaśnił, tym posągiem był militaryzm, w jego pierwszym zastosowaniu, a w jego drugim zastosowaniu jest kościelnictwo, które zaczyna już działać przeciw kapłanom. Lecz to prześladowanie nie zniszczy Prawdy.

    Powinniśmy także nadmienić o jego obrzydliwości spustoszenia - o Lidze Narodów. Papiestwo jest prawdziwą obrzydliwością, która pustoszy, ponieważ: (1) spustoszyła każdą naukę, każde organizacyjne zarządzenie, jako też i każdą działalność prawdziwego Kościoła Chrystusowego; (2) jego hierarchia była po większej części nowymi stworzeniami, którzy utracili korony i w ten sposób byli rzeczywiście w kościele (2 Tes. 2:3-5) - ten fakt jest zasadą podania w Obj., że Kościół katolicki był raz prospektywną oblubienicą naszego Pana; lecz opuścił oblubieńca, połączył się z królami ziemi i w ten sposób stał się wszetecznicą - i dlatego splugawił prawdziwy Kościół; (3) Jako antychryst sfałszował wszystko w Planie Bożym; (4) usunął mianowicie ustawiczną skuteczność ofiary Chrystusa przez mszę i (5) jego charakter i historia są obrzydliwością. Te rzeczy dowodzą w prawdziwym tego słowa znaczeniu, że papiestwo było największą możebną obrzydliwością spustoszenia. Dlatego rozumną jest myśl br. Russella odnośnie obrzydliwości spustoszenia. Protestanckie nieuznawanie okupu nie odebrało tej nauki prawdziwemu kościołowi, ani Protestanci nie wprowadzili do Kościoła nauki, która by usunęła ustawiczną ofiarę Chrystusa, jak papiestwo uczyniło, dlatego ich nieuznawanie okupu nie ma żadnego pokrewieństwa z prawdziwą obrzydliwością, jak on twierdzi. Lecz jaką naukę, organizacyjne zarządzenie i praktykę prawdziwego Kościoła zniszczyła Liga Narodów? Kiedy była w jej członkach (które są narody) w prawdziwym Kościele ("stojącą na miejscu świętym" - "w Kościele Bożym") jako część tegoż? Kiedy sfałszowała wszystko z Planu Bożego? Kiedy usunęła ustawiczną ofiarę i w jej miejsce inną postawiła? Kiedy miała względem ludowi Bożemu i światu, choć setną część takiego pustoszącego charakteru i historii, jak papiestwo? Kiedy czyniła cokolwiek przeciwko prawdziwemu Kościołowi, jego naukom, organizacji i praktykom, żeby odebrała te rzecz od niego? Nigdy! Cóż z tego jeżeli jakiś nierozumny urzędnik federacji Kościołów powiedział, że Liga Narodów jest politycznym wyrażeniem królestwa Bożego? Papiestwo wyrażało się w podobny sposób o silniejszych instytucjach n. p. o Chrześcijańskim Rzymskim Państwie i o świętym Rzymskim Państwie, o daleko silniejszych aniżeli jest nią nierozumna Liga Narodów która jest piłką w ręku większych mocarstw. Zauważcie sofisterię artykułu, którego przeglądamy, który twierdzi, że bezskuteczne wypowiedzenie powyższej deklaracji przez Federację kościołów postawiło Ligę w miejscu prawdziwego królestwa czyli uczyniło ją fałszywym królestwem. Lecz to nie wstawiło ani jednego jej członka do miejsca świętego - w stan spłodzenia z Ducha - stan w którym papiestwo, którego członkowie zwykle byli nowymi stworzeniami, było, i w ten sposób było w Kościele 1 usiadło w nim t.j. uczyniło się bogiem, władcą w nim. Jak jawnym głupstwem jest myśl J.F. Rutherforda, że Liga Narodów jest obrzydliwością spustoszenia!

    On również poczynił swoje okresy dłuższymi od 1260, 1290 i 1335 dni, ponieważ mówi o nich że pierwszy, składa się z trzech lat i sześć miesięcy drugi z trzech lat i 7 miesięcy a trzeci z trzech lat osiem miesięcy i 15 dni, według czasu słonecznego, co czyni te okresy w każdym wypadku dłuższymi jak powinny być, n. p. jego okres 1260 ma 1278 dni; okres 1290 ma 1309 dni; a okres 1335, ma 1356 dni. Wynikiem tego drugi i trzeci okres zachodzą jeden na drugi. Te fakty psują, jego okresy i nie nadają się do zastosowania, nawet choć by wszystko inne nie dawało zarzutu. Aby okres 1290 (1309) dni mógł się zakończyć przy zejściu się ogłoszenia "Ogłaszajcie Króla i Królestwo" z hasłem, że miliony żyjących nie będą umierać po 1925 (!) pokazuje właśnie głupstwo jego propagatora. Twierdzenie, że błogosławieństwo Dan. 12:12 przyszło w czasie radości, jakiej doznano z powodu sprzedaży 120, 900 książek podczas konwencji W Londynie w maju 1926 (których większość była drukowana przeciwnie do wyrażonej woli Bożej przez "onego sługę", że wydawcy Strażnicy nie mieli nic więcej wydawać, oprócz artykułów Strażnicy) wskazuje na brak stosowania proporcji, jak również na głupotę propagatora podobnej myśli.

    Wierzymy, że teraz jest czas właściwy na poinformowanie naszych czytelników, odnośnie ofiary zwolenników towarzystwa, mianowicie jakimi są ich sprzedaże książek. W tym małym katolickim Kościele małego Babilonu są one właśnie naśladownictwem mszy w wielkim Katolickim Kościele wielkiego Babilonu! Kilka objaśnień to wyjaśni. W papieskim sfałszowaniu, ofiarowanie mszy przez fałszywe kapłaństwo jest sfałszowaniem ofiary za grzech Kościoła, prawdziwego Kapłaństwa. Z ducha spłodzeni obrońcy towarzystwa są członkami Wielkiego Grona a ich następni poświęceni obrońcy Młodocianymi świętymi, wszyscy oni twierdzą, że są prawdziwym, a nie fałszywym kapłaństwem; ich ofiara jest dlatego sfałszowaniem ofiary Kościoła, a zatem jest sfałszowaniem mszy w małym Babilonie. Hierarchia małego Katolickiego Kościoła - prezydent towarzystwa, mały papież, jego pielgrzymi, mali kardynali, jego urzędowi zarządcy w głównej kwaterze i odłamach, mali arcybiskupi, i jego służący dyrektorzy, mali biskupi - stanowią małego antychrysta w małym Babilonie, fałszując prawdziwy Kościół w ciele pod Chrystusem Jego głową. I powyższa mała msza z, jej wielu innymi błędami w nauce, organizacji i praktyce, które się powiększają, są dowodem, że ci wodzowie, z małym papieżem w małym wieku Ewangelii, są małą obrzydliwością spustoszenia. Ten mały antychryst usunął ofiarę za grzech prawdziwego Kościoła i w miejsce takowej wprowadził małą mszę. Tali drodzy bracia i siostry, możemy teraz widzieć gruntownie dlaczego przyszło takie wielkie odstępstwo od Prawdy, które coraz silniej powiększa się w Towarzystwie. Tych w Towarzystwie, którzy jeszcze miłują Prawdę, którą Pan dał przez "onego sługę" z miłością zapraszamy: "Wynijdźcie z niego, ludu mój! abyście nie byli uczestnikami grzechów jego, i iżbyście nie wzięli z plag jego." - Obj. 18:4.

TP ’34, 50-62.

Wróć do Archiwum