Zastosowanie Okupu za wybranych i za niewybranych

Zastosowanie Okupu za wybranych i za niewybranychZłożony przez Jezusa Okup nie tłumaczy nikogo z grzechu, nie polega on także na uznaniu grzeszników za świętych i na wprowadzeniu ich przez to do wiecznego szczęścia. Okup zwalnia jedynie grzesznika, który go przyjmuje, od pierwotnego, adamowego potępienia oraz jego skutków, bezpośrednich bądź pośrednich, przez co umieszcza go ponownie na próbie w której może zyskać prawo do wiecznego życia. O tym, czy w tej próbie uda mu się je osiągnąć, czy też nie, zadecyduje jego własne świadome i dobrowolne posłuszeństwo lub świadome i dobrowolne nieposłuszeństwo.

Nie należy też przypuszczać (choć czyni tak wiele osób), że wszyscy, którzy żyją w cywilizowanych warunkach, rozumieją i posiadają Biblię, to tym samym mają pełną sposobność, tzn. że w związku z tym już są na próbie w celu otrzymania życia – to jest błędne przypuszczenie (które niektórzy sprowadzają wręcz do absurdu, że skoro ktoś choćby usłyszał o imieniu Jezus [albo wręcz tylko się w jakikolwiek sposób dowiedział, że istnieje Bóg], to już od tego momentu ma taką „pełną sposobność” i odpowiedzialność za oddanie mu swego życia, lub nie). Należy za to pamiętać, że upadek nie dotknął wszystkich dzieci Adama w jednakowym stopniu – niektórzy przyszli na świat tak słabi i zdeprawowani, że z łatwością zostali zaślepieni przez „boga tego świata”, Szatana, i zaprowadzeni w niewolę przez atakujący i oblegający ich grzech. WSZYSCY mniej lub bardziej znajdują się pod jego wpływem, ponieważ jeśli nawet chcą czynić dobro, to zło nadal istnieje i jest potężniejsze od nich z powodu wpływów otoczenia. Wobec tego jest dla nich prawie niemożliwe czynienie dobra, tak jak tego pragną, a zło, którego nie chcą czynić, jest prawie nieuniknione. Sam Apostoł o sobie mówił tak samo – a przecież wielu było (i jest) znacznie bardziej zdegradowanych od niego – Rzymian rozdział 7 wersety 14-25: „(14) Wiemy przecież, że Prawo jest duchowe, a ja jestem cielesny, zaprzedany w niewolę grzechu. (15) Nie rozumiem tego, co czynię. Nie czynię bowiem tego, co chcę, ale czynię to, czego nienawidzę. (16) Jeśli więc czynię to, czego nie chcę, jednocześnie uznaję, że Prawo jest dobre. (17) A zatem nie ja to czynię, ale mieszkający we mnie grzech. (18) Wiem przecież, że we mnie – to jest w moim ciele – nie mieszka dobro, ponieważ w mojej mocy jest pragnienie dobra, ale nie jego wykonanie. (19) Nie czynię bowiem dobra, którego chcę, ale czynię zło, którego nie chcę. (20) A jeśli robię to, czego nie chcę, już nie ja to robię, ale mieszkający we mnie grzech. (21) Dostrzegam więc tę prawidłowość, że kiedy chcę czynić dobro, pojawia się we mnie zło. (22) W głębi serca Prawo Boga napełnia mnie radością. (23) Widzę jednak w sobie inne prawo, sprzeciwiające się prawu mojego umysłu i zagarniające mnie w niewolę grzechu, który mieszka we mnie. (24) Jestem nieszczęsnym człowiekiem! Kto mnie wyzwoli z ciała śmierci? (25) Bogu niech będą dzięki przez Jezusa Chrystusa, naszego Pana! Tak więc umysłem służę Prawu Bożemu, natomiast ciałem – prawu grzechu”.

Naprawdę niewielka jest liczba tych, którzy w tym życiu, z oddaniem, poprzez rozmaite doświadczenia, uczą się wolności, przez którą Chrystus czyni wolnymi tych, którzy przyjmują Jego Okup – uznają, że za nich, za ich grzechy, umarł; że jest ich osobistym Zbawicielem; i w związku z tym poddają się Jemu, aby nimi odtąd dalej kierował. Jedynie ci nieliczni, Kościół, „Maluczkie Stadko”, powołani i wypróbowani wcześniej od ogółu świata, w szczególnym celu – po to by stali się współpracownikami Boga w dziele błogosławienia świata – mający w czasie swego życia na ziemi dać świadectwo, a rządzić, błogosławić i sądzić świat w wieku jego próby (więcej na ten temat można znaleźć w serii „Wybór i wolna łaska”) – korzystali z Okupu w jakiejkolwiek mierze – będąc w czasie swego życia na ziemi, na próbie do życia lub śmierci.

Przez swe przyjęcie wiarą Okupu (uznanie, że Jezus za nich umarł) i skorzystanie z zaproszenia do poświęcenia się (śmierci dla siebie i świata, a życia odtąd dla Niego – 2 Koryntian rozdział 5 werset 15: „On umarł za wszystkich, aby ci, którzy żyją, żyli już nie dla siebie, ale dla Tego, który za nich umarł i zmartwychwstał”) w czasie gdy „wysokie/niebiańskie powołanie” było otwarte, dzięki swej wierze byli oni uznani za uczestników wszystkich błogosławieństw restytucji, które będą udzielone światu w przyszłym wieku – Wieku Tysiąclecia. Mimo że nie byli doskonali, że nie zostali rzeczywiście przywróceni do stanu, w jakim był Adam, byli odtąd traktowani w sposób wyrównujący tę różnicę. Przez wiarę w Chrystusa byli RZECZYWIŚCIE UZNANI za doskonałych, a skoro tak, to przywróceni do doskonałości i Boskiej łaski, tak jak gdyby już nie byli grzesznikami. Ponieważ ich niedoskonałości i nieuniknione słabości były wyrównywane przez Okup, to były traktowane tak jakby ich nie było – one były przykrywane PRZYPISANĄ im doskonałością Odkupiciela, albo, jak to mówi Izajasza rozdział 61 werset 10: „Dzięki PANU niezmiernie się weselę, raduję się moim Bogiem, bo ubrał mnie w szaty zbawienia, okrył mnie płaszczem sprawiedliwości, jak pana młodego ozdobionego diademem, jak pannę młodą strojną w swe klejnoty”. Oni nie mieli własnej sprawiedliwości, ale zostali „przykryci” sprawiedliwością Chrystusa – parafrazując, można by sobie wyobrazić, jak Jezus mówi do swego Ojca: „Ojcze, ponieważ złożyłem Okup, to gdybym go w tej chwili zastosował, to wyrok śmierci z nich byłby zdjęty, a ich grzechy usunięte – ale ponieważ pewne rzeczy muszą się jeszcze dokonać zanim zastosuję Okup, to Ty patrz na tych wybranych, którzy skorzystali z zaproszenia do ‘wysokiego/niebiańskiego powołania’ tak jakbym już za nich go zastosował. Nie patrz więc na ich grzechy, lecz uznaj ich za doskonałych, choć jeszcze takimi nie są, i przywróć ich do swej łaski”.

Dlatego próba członków Kościoła, z powodu takiego przypisania im sprawiedliwości, i postawienia ich w związku z tym na próbie do życia w Chrystusie, jest tak sprawiedliwa, jak ta, którą w swoim czasie przejdzie cały świat, gdy Okup rzeczywiście zostanie zastosowany. Wszyscy ludzie zostaną wtedy doprowadzeni do zupełnego poznania Prawdy i każdy człowiek, od kiedy przyjmie ją i jej warunki, nie będzie już dłużej traktowany jako grzesznik, lecz jako syn, dla którego zostały zaplanowane wszystkie błogosławieństwa restytucji.

Różnica między doświadczeniami świata w okresie jego próby, jaka będzie miała miejsce po jego zmartwychwstaniu – w Tysiącleciu = Dniu Sądu (więcej o tym dlaczego Tysiącletnie Królestwo Chrystusa i Dzień Sądu to ten sam okres, oraz o tym co będzie się działo w Dniu Sądu, można znaleźć w serii „Dzień Sądu”) – a doświadczeniami Kościoła w okresie jego próby (którym był Wiek Ewangelii) będzie polegała na tym, że osoba posłuszna spośród świata będzie natychmiast otrzymywać błogosławieństwa restytucji objawiające się usuwaniem słabości – umysłowych i fizycznych, aż do uzyskania pod koniec Tysiąclecia/Dnia Sądu pełnej doskonałości. Natomiast członkowie Kościoła Wieku Ewangelii, poświęceni Panu na służbę aż do śmierci, umierali, a swą doskonałość otrzymali w jednej chwili, przy „pierwszym zmartwychwstaniu”.

Inna różnica między tymi próbami polega na bardziej sprzyjającym otoczeniu przyszłego wieku, na tym, że społeczeństwo, rządy, itp. będą sprzyjać sprawiedliwości, nagradzać wiarę i posłuszeństwo, a karać grzech (więcej na ten temat można znaleźć w serii „Czy jest nadzieja dla kogokolwiek z niezbawionych zmarłych”, szczególnie od jej odcinka 29). Natomiast w tym życiu, pod panowaniem księcia tego świata, próba Kościoła przebiegała w okolicznościach nieprzyjaznych dla sprawiedliwości i wiary. Jednak, jak rozumiemy, różnica ta została zrekompensowana w nagrodzie – w postaci chwały i czci boskiej natury, jaka była zaoferowana Kościołowi w ramach jego uczestnictwa w „wysokim/niebiańskim powołaniu”, w dodatku do możliwego uzyskania w trakcie próby przez wszystkich daru życia wiecznego.
Poprzednia strona